Reklama

Reklama

Kolejni polscy misjonarze w Republice Środkowoafrykańskiej

Polscy misjonarze nie tylko nie zamierzają opuszczać ogarniętej wojną Republiki Środkowoafrykańskiej, ale kolejni decydują się na wyjazd. Troje - dwóch zakonników i świecka pielęgniarka - udało się tam wczoraj - dowiedziała się IAR. Dotarli już do stolicy kraju, Bangui. W sumie w Republice Środkowoafrykańskiej jest teraz 39 polskich misjonarzy.

W ogarniętym walkami między muzułmanami i chrześcijanami kraju w ciągu ostatnich 24 godzin zginęło co najmniej 75 osób. Muzułmańscy rebelianci atakują placówkę polskich kapucynów i sióstr ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza w miejscowości Ngaoundaye.

- Wiele razy prosiliśmy bezskutecznie o pomoc wojskową - mówi kapucyn ojciec Benedykt Pączka.

Mimo zagrożenia misjonarze nawet nie myślą o opuszczeniu powierzonych im ludzi. To właśnie na katolickich misjach miejscowa ludność w chwilach zagrożenia szuka schronienia.

Kapitan statku zostaje do końca - tłumaczą swoją decyzję o pozostaniu na miejscu. Ich ewakuacji chce polski MSZ.
 
Od rozpoczęcia misji francuskich wojsk w Republice Środkowoafrykańskiej mijają dwa miesiące. Wojska zagranicznej misji przejęły kontrolę nad stolicą kraju Bangui, gdzie wcześniej islamscy ekstremiści prześladowali chrześcijan, zabijając ich, torturując, gwałcąc i grabiąc.

W odpowiedzi na te zbrodnie chrześcijanie stworzyli własne oddziały, uzbrojone w karabiny i maczety. Niekiedy przeprowadzali też akcje odwetowe na muzułmańskie wioski.

Rebelianci muzułmańscy z ugrupowania Seleka pochodzą z krajów sąsiadujących z Republiką Środkowoafrykańską. Zawiązali sojusz z lokalną milicją muzułmańską i w marcu ubiegłego roku doprowadzili do obalenia rządu.

Dowiedz się więcej na temat: Republika Środkowoafrykańska | Francja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy