Reklama

Reklama

Kolejne zamieszki w Belfaście

Kolejne rozruchy w Belfaście. W sobotę wieczorem grupy protestanckiej młodzieży ponownie zaatakowały policję kamieniami, fajerwerkami i butelkami z benzyną. Zamieszki nie były już tak gwałtowne jak w piątek, w dniu zwyczajowych parad Zakonu Oranżystów ku czci króla Wilhelma Orańskiego, który w 1690 roku pokonał irlandzkich katolików.

Komendant północnoirlandzkiej policji Matt Baggott podkreślił, że w piątek odbyło się 550 parad Zakonu Oranżystów, ale tylko w Belfaście doszło do - jak powiedział - "niesmacznych i gorszących" ekscesów. Powodem rozruchów było zamkniecie części trasy jednego z głównych pochodów przez katolicką dzielnicę, aby nie prowokować mieszkańców.

Reklama

W starciach obrażenia odniosło 32 policjantów, aresztowano 22 osoby. Matt Baggott stwierdził, że Zakon Oranżystów postąpił nieodpowiedzialnie wzywając do protestu przeciwko zamknięciu trasy, ale nie mając żadnego planu na wypadek, jeśli przerodzi się on w rozruchy.

W piątek na ulicach były 4 tysiace funkcjonariuszy, w tym 630 policjantów angielskich, szkockich i walijskich. W sobotę przybyło ich dalszych czterystu.

- Możecie mieć pewność, że prawo i porządek zostaną przywrócone i z pomocą kolegów z Anglii, Walii i Szkocji utrzymamy spokój - zapewnił dziennikarzy komendant Matt Baggott na konferencji prasowej, po której doszło jednak do nowych rozruchów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy