Reklama

Reklama

Kolejne wstrząsające nagrania z WTC

Niemal 5 lat po zamachach terrorystycznych w Stanach Zjednoczonych amerykańskie władze opublikowały kolejne wstrząsające nagrania. Ujawnienia taśm z 11 września 2001 r. domagały się rodziny ofiar.

- Umrę, na pewno umrę, Jest tak gorąco. Prawie się palę - to głos kobiety, która została uwięziona na 83. piętrze południowej wieży World Trade Center. Posłuchaj:

Reklama

- Czy może pan zostać na linii? Mam wrażenie, że umieram - prosiła telefonistę przebywająca na zadymionym 83. piętrze 32- letnia Melissa Doi. Telefonista przez 24 minuty prowadził z nią rozmowę, zalecając spokój i głęboki oddech.

- Umrę, prawda? - pytała Doi. Ostatecznie jej głos zamilkł.

Na taśmach są też rozmowy ratowników skarżących się na chaos panujący w wieżowcach i krzyki strażaków uczestniczących w ewakuacji. Wśród blisko trzech tysięcy zabitych było 343 funkcjonariuszy straży pożarnej.

"Panuje zamieszanie - meldował przez radio z niższych kondygnacji dowódca oddziału strażackiego Dennis Devlin. - Ze względu na katastrofę, jesteśmy poza zasięgiem telefonów komórkowych (...). Weźcie wszystkie dodatkowe krótkofalówki".

W większości zarejestrowanych rozmów uczestniczyli strażacy i operatorzy. Głosy cywilów dzwoniących z budynku zostały wycięte ze względu na ochronę prywatności. Natomiast końcowy fragment rozmowy z Melissą Doi został odtworzony w kwietniu przed ławą przysięgłych w procesie jednego z organizatorów zamachów z 11 września, Zacariasa Moussaoui.

Inne rozmowy strażaków z centralą ukazywały ich gotowość udzielenia pomocy uwięzionym w WTC kilka minut po uderzeniu w wieże pierwszego samolotu.

- Jesteśmy do dyspozycji (World) Trade Center - zgłaszał się porucznik Timothy Higgins. Później zginął na Manhattanie wraz z pięcioma innymi członkami swego oddziału. - Zastanawiałem się, czy moglibyście nas tam przerzucić - mówił z Bronxu inny dowódca strażaków, Micheal Healey. On i jego oddział również ponieśli śmierć w wieżowcu.

W tym samym czasie kapitan Patrick Brown relacjonował zajścia wewnątrz budynków. Mówił o zbiegających po schodach ludziach, często poparzonych, podczas gdy strażacy wspinali się w kierunku ognia. Za chwilę inny ratownik podał komunikat, że zawalił się jeden z budynków. - Musieli tam wszyscy być. Musiały tam być tysiące ludzi. Jedna z wież właśnie na nich wszystkich się zawaliła - informował.

Pod koniec marca nowojorskie władze opublikowały 130 rozmów telefonicznych przeprowadzonych z osobami uwięzionymi wewnątrz WTC, zawierających jedynie głosy telefonistów i pracowników służb publicznych. Wypowiedzi zwracających się po pomoc zostały wycięte, gdyż według prawników, zawierały one zbyt dużą dawkę emocji i nie powinno się ich publikować bez zgody bliskich.

Rodziny ofiar "wierzą, że opublikowanie tych taśm dostarczy społeczeństwu nowych informacji na temat tego, co zadziałało właściwie i gdzie popełniono błędy tego strasznego poranka" - podkreślił jeden z adwokatów. Prawnik dodał, że rodziny chcą, by władze Nowego Jorku usprawniły komunikację między strażakami. Domagają się również, aby osoby, które obierają telefony alarmowe, zostały przeszkolone na wypadek nadzwyczajnych sytuacji.

Dowiedz się więcej na temat: 11 września | nagrania | WTC

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje