Reklama

Reklama

Kolejna ofiara starć w USA

Jedna osoba została zabita w Portland w amerykańskim stanie Oregon, gdzie doszło do starć pomiędzy zwolennikami prezydenta Donalda Trumpa, a demonstrantami z ruchu Black Lives Matter. Prezydent Donald Trump ostro skrytykował władze Portland za to, że nie potrafią zapanować nad chaosem.

Trwające od wielu tygodni protesty w Portland wielokrotnie przeradzały się w starcia z policją, podczas których palono opony, wybijano szyby i odpalano fajerwerki. 

W sobotę (29 sierpnia) zwolennicy Donalda Trump zorganizowali kontrmanifestację. Przez centrum miasta przejechała kolumna 600 samochodów z amerykańskimi flagami i hasłami "Trump 2020". 

Reklama

Protestujący starali się ich zatrzymać, blokując ulice i obrzucając butelkami z wodą. Uczestnicy karawany ostrzelali ich kulami z farbą z karabinów do paintballa. Kilkakrotnie doszło do przepychanek. Kwadrans po ich odjeździe rozległo się kilka strzałów. Jedna osoba została zabita. Według świadków był to biały mężczyzna, który miał na ubraniu insygnia prawicowej organizacji Patriot Prayers.

Policja poszukuje sprawców i stara się ustalić motyw zabójstwa. 

Prezydent Donald Trump zarzucił demokratycznemu burmistrzowi Portland, że nie potrafi zaprowadzić porządku w mieście i skrytykował za to, że odrzucił pomoc rządu federalnego. Swoich zwolenników, którzy brali udział w przejeździe przez miasto, nazwał "wielkimi patriotami".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje