Reklama

Reklama

Kim Dzong Un o porozumieniu z Koreą Południową

Według informacji państwowych mediów po ostatnim zaostrzeniu sytuacji na linii Pjongjang-Seul północnokoreański przywódca Kim Dzong Un zdymisjonował pewną liczbę członków Centralnej Komisji Wojskowej Partii Pracy Korei. Media cytują również słowa dyktatora, który skomentował porozumienie z Koreą Południową.

Jak pisze agencja AP, sugeruje to, że zdaniem młodego przywódcy ponoszą oni odpowiedzialność za to, że konfrontacja prawie wymknęła się spod kontroli.

Reklama

Północnokoreańska agencja KCNA nie podała powodów dymisji. Jednak analitycy twierdzą, że mogło chodzić o to, iż członkowie Centralnej Komisji Wojskowej nie przewidzieli, że podłożenie min, które raniły na początku sierpnia południowokoreańskich wojskowych, spotka się z tak ostrą odpowiedzią Seulu. Po tym incydencie Korea Południowa wznowiła po 11 latach nadawanie propagandowych informacji na granicy z Koreą Północną. Pjongjang ogłosił następnie "quasi-stan wojny" przy granicy z Południem.

Nie jest jasne, czy zdymisjonowali urzędnicy otrzymali dodatkowe kary. Od objęcia władzy po śmierci ojca pod koniec 2011 roku Kim Dzong Un nakazał egzekucje przedstawicieli władz i dokonał licznych czystek, by umocnić swą pozycję. W maju południowokoreański wywiad podał, że północnokoreański minister obrony został rozstrzelany przy użyciu artylerii przeciwlotniczej za brak lojalności.

Kim: Sukces "nuklearnego odstraszania"

Jak pisze KCNA, na rozszerzonym posiedzeniu Centralnej Komisji Wojskowej Partii Pracy Korei Kim powiedział, że zawarte na początku tygodnia porozumienie z Koreą Południową, które zakończyło najnowszy kryzys, "stanowi wyjątkową przełomową sposobność, aby złagodzić ostre napięcia wojskowe i skierować katastrofalne międzykoreańskie relacje na drogę pojednania i zaufania".

Na spotkaniu z doradcami wojskowymi przywódca Korei Płn. oznajmił, że porozumienie zostało osiągnięte "dzięki niezwykłej sile militarnej i nuklearnemu odstraszaniu służącemu samoobronie, tworzonym w pierwszym rządzie przez wielką partię oraz niezrównanych żołnierzy jednomyślnie wokół niej zjednoczonych".

Na posiedzeniu tego samego gremium w ubiegłym tygodniu Kim Dzong Un rozkazał armii, by była "gotowa o każdej porze do działań zbrojnych" przeciw Korei Południowej.

Oba państwa koreańskie formalnie pozostają w stanie wojny, ponieważ konflikt zbrojny z lat 1950-1953 zakończył się rozejmem, a nie układem pokojowym.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama