Reklama

Reklama

KE oczekuje, że Wielka Brytania przedstawi szybko kandydata na unijnego komisarza

Komisja Europejska oczekuje, że rząd Wielkiej Brytanii "tak szybko, jak to możliwe" przedstawi swojego kandydata na unijnego komisarza. Gabinet w Londynie musi to zrobić, bo wcześniej zwrócił się do Brukseli o przedłużenie brexitu. Według nieoficjalnych informacji, Wielka Brytania ma na to czas do poniedziałku rano.

W ostatnich dniach szefowa elekt Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaakceptowała nowych kandydatów na komisarzy z Rumunii, Francji i Węgier po tym, gdy ich poprzednicy nie znaleźli poparcia w PE.

Reklama

Francuz Thierry Breton, Węgier Oliver Varhelyi i Rumunka Adina Valean prawdopodobnie już w przyszłym tygodniu będą odpowiadali przed komisją prawną PE, która będzie oceniać oświadczenia majątkowe i możliwość ewentualnego konfliktu interesów kandydatów. Jeśli dostaną zielone światło, w następnym kroku odbędą się przesłuchania przed odpowiednimi komisjami merytorycznymi europarlamentu.

Po tym, jak na wniosek brytyjskiego rządu data brexitu została przełożona, swojego kandydata na komisarza musi przedstawić także rząd w Londynie. Wynika to z traktatów. W środę von der Leyen wysłała list w tej sprawie do premiera Borisa Johnsona, ale do tej pory nie dostała na niego żadnej odpowiedzi.

Komisja Europejska zaapelowała o to, aby Londyn przedstawił kandydata tak szybko, jak to możliwe.

Termin upływa w poniedziałek?

"Czekamy na odpowiedź rządu brytyjskiego na list" - powiedziała rzeczniczka KE Mina Andreeva, pytana o tę sprawę. "Oczekujemy, że rząd brytyjski przedstawi kandydata tak szybko, jak to możliwe" - dodał Eric Mamer, który jest rzecznikiem von der Leyen. Przyznał też, ze KE dała brytyjskiemu rządowi ostateczny termin na przedstawienie kandydata.

Źródło zbliżone do KE poinformowało PAP, że upływa on w poniedziałek rano.

KE była też pytana o inną sprawę - czy von der Leyen otrzymała informacje, iż francuski kandydat na komisarza sprzedał wszystkie udziały w swojej byłej firmie Atos.

Breton był ministrem finansów Francji w rządach Jean-Pierre'a Raffarina i Dominique'a de Villepina w latach 2005-2007. Od 2009 roku był dyrektorem generalnym francuskiej firmy Atos. W Brukseli mówi się o tym, że w przypadku Francuza istnieje znaczne ryzyko konfliktu interesów, ponieważ firma Atos korzystała ze znacznego wsparcia z funduszy UE. Do tego jeszcze pod koniec ubiegłego roku Breton miał udziały w Atosie warte 34 mln euro.

Sprzedał wszystkie udziały

Mamer odpowiedział, ze Breton, aby uniknąć konfliktu interesów, sprzedał wszystkie udziały i zrezygnował ze stanowisk w firmach i stowarzyszeniach. Jak dodał, zrobił to, by uzyskać zaufanie w Parlamencie Europejskim. Wskazał też, że w związku ze swoją biznesową przeszłością Breton chce wykluczyć siebie z wszelkich przyszłych decyzji KE, które mogą dotyczyć kwestii zarządzania finansami, np. ewentualnego przyznania kontraktu czy subsydiów dotyczących spółki Atos.

KE była pytana też, czy przyszła szefowa Komisji Europejskiej czuje się komfortowo z tym, że będzie pracować z milionerem, jakim jest Breton. "Przewodnicząca-elekt nie ocenia ludzi na podstawie sum pieniędzy, jakie znajdują się na ich koncie, ale na podstawie ich kwalifikacji potrzebnych do wykonywania pracy" - dopowiedział Mamer.

Na razie datą, kiedy nowa KE ma objąć urząd, jest 1 grudnia, ale w Brukseli pojawiają się spekulacje, że może nie udać się jej utrzymać i cały proces zostanie opóźniony aż do przyszłego roku. Od 1 listopada komisja pod przewodnictwem Jeana-Claude'a Junckera przeszła w tryb administrowania, co oznacza, że wstrzymuje się z podejmowaniem ważnych decyzji politycznych.

Z Brukseli Łukasz Osiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje