Reklama

Reklama

KE dopiero zaczęła pracę, a już musi odpierać krytykę

Komisja Europejska dopiero zaczęła urzędowanie, a już musi odpierać zarzuty pod swoim adresem. Tym razem chodzi o słowa premiera Włoch Matteo Renziego, na które nie omieszkał zareagować Jean Claude Juncker.

Przewodniczący poruszył tę sprawę podczas konferencji prasowej po pierwszym posiedzeniu swojego zespołu.

Reklama

Matteo Renzi wyraził swoją negatywną opinię na temat Brukseli podczas ostatniego unijnego szczytu. Narzekał wtedy, że Komisja Europejska jest instytucją zbyt kosztowną i zbiurokratyzowaną. 

Według Junckera tego typu krytyka jest nieuzasadniona. - Nie jestem szefem gangu biurokratów, my jesteśmy politykami. Każdy atak na Komisję spotka się z reakcją - powiedział Juncker w dniu pierwszego posiedzenia swojego zespołu.

Podczas spotkania komisarzy omawiano między innymi kwestie związane z programem na rzecz inwestycji, który ma opiewać na 300 miliardów euro. - Nie jestem w stanie powiedzieć, skąd dokładnie będą pochodzić te pieniądze, ale ustalimy to na tyle szybko, aby w grudniu szefowie państw i rządów mogli podjąć decyzję w tej sprawie - powiedział Juncker.

Dziś rozmawiano także o zagrożeniu wirusem Ebola. 12 listopada unijny koordynator do walki z chorobą Christos Stylianides ma się udać do Sierra Leone, Liberii i Gwinei - państw najbardziej dotkniętych epidemią. Chce on osobiście ocenić potrzeby w regionie i zdecydować o dalszej pomocy ze strony Wspólnoty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje