Reklama

Reklama

​Katastrofa wiaduktu w Genui. Znaleziono ciało ostatniego zaginionego

W Genui strażacy wydobyli w sobotę po południu ciało ostatniej osoby zaginionej po katastrofie wiaduktu. "Przepraszam z głębi serca" - powiedział dyrektor spółki - zarządcy autostrad we Włoszech Giovanni Castellucci na konferencji prasowej w sobotę w Genui, cztery dni po katastrofie wiaduktu, w której zginęły 43 osoby. Firma zadeklarowała zamiar budowy nowego mostu. Bilans ofiar katastrofy wzrósł; w sobotę po południu zmarła najciężej ranna osoba.

Zwłoki ostatniego poszukiwanego leżały pod wielkim blokiem cementu z zawalonego fragmentu mostu-wiaduktu. To ciało pracownika miejskiego przedsiębiorstwa komunalnego, który wracał samochodem do domu po zakończeniu zmiany.

Reklama

W sobotę, gdy we Włoszech obowiązuje żałoba narodowa, w Genui odbyły się państwowe uroczystości pogrzebowe 19 ofiar wtorkowego zawalenia się wiaduktu. W ceremonii uczestniczyli prezydent Sergio Mattarella i premier Giuseppe Conte.

Oddany do użytku w 1967 roku wysoki most autostrady A10 długości prawie 1200 metrów zawalił się we wtorek o godzinie 11.50 w trakcie gwałtownej ulewy nad miastem. Z wysokości 100 metrów runął środkowy, długi odcinek drogi, pociągając za sobą około 30 samochodów i trzy ciężarówki. Wiele z tych pojazdów zostało doszczętnie zmiażdżonych.

Dochodzenie w sprawie nieumyślnego spowodowania katastrofy

Na wniosek śledczych prowadzących dochodzenie dokonano sądowego zajęcia stojących wciąż fragmentów mostu. Dokładnie zbadane zostaną również stopniowo wywożone gruzy.

Dochodzenie prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania katastrofy i śmierci wielu osób, ale zarzutów tych nie postawiono żadnym konkretnym osobom.

Premier Giuseppe Conte poinformował o oficjalnym uruchomieniu procedury odebrania koncesji zarządcy autostrad, firmie Autostrade per l'Italia, którą rząd obarcza odpowiedzialnością za katastrofę z powodu zaniedbań w zagwarantowaniu bezpieczeństwa konstrukcji. Jej stan - przypomina się - budził obawy od kilku dekad.

"Począwszy od września wezwiemy wszystkich koncesjonariuszy obiektów infrastruktury i zmusimy ich do przekazania nam szczegółowego planu zwyczajnej i nadzwyczajnej konserwacji" - ogłosił szef włoskiego rządu. "Nakłonimy ich do wprowadzenia programu modernizacji infrastruktury" - stwierdził Conte w wydanym komunikacie. 

Media informują też o dramacie ponad 600 osób, które mieszkały w domach pod wiaduktem. Nie mogą one wrócić do tych budynków, gdyż zostaną zburzone. O kilka z domów oparły się filary zawalonego mostu.

Firma przeprasza

Podczas spotkania z dziennikarzami, kilka godzin po państwowych uroczystościach pogrzebowych, prezes spółki Fabio Cerchiai oświadczył: "Ta tragiczna rzeczywistość wpłynie na egzystencję rodzin; uczynimy wszystko, co w naszej mocy, by złagodzić ich cierpienia".

Dyrektor generalny Giovanni Castellucci dodał zaś, że firma utworzyła fundusz pomocy dla rodzin ofiar. Będą nim zarządzać, jak wyjaśnił, władze miasta. Jak zaznaczył, wyasygnowano też środki na odszkodowania dla osób, które były zmuszone opuścić swe domy, stojące w rejonie katastrofy.

Na fundusz kryzysowy firma wyłoży pół miliarda euro - ogłosił.

Castellucci zapewnił jednocześnie, że celem firmy Autostrade per l'Italia jest jak najszybsze wznowienie ruchu drogowego w stolicy Ligurii oraz odbudowa mostu. "Mamy projekt, który pozwoli nam w osiem miesięcy zbudować nowy most ze stali" - ogłosił.

Giovanni Castellucci zaznaczył, że już wyjaśniono wątpliwości wokół kwestii konserwacji wiaduktu. "Ale przeprowadzimy kontrole i udzielimy wsparcia wymiarowi sprawiedliwości" - zapewnił.

Dyrektor firmy dodał, że przeprowadzone kontrole techniczne i strukturalne potwierdzają, że wiadukty na sieci autostrad we Włoszech są bezpieczne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy