Reklama

Reklama

Katastrofa Titanica. Nowe odkrycie badaczki

Od zatonięcia Titanica, kiedy zginęło ponad 1500 osób, minęło ponad 100 lat, a na temat katastrofy wciąż pojawiają się kolejne teorie. Co stało się w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku?

Chociaż od tragedii, która wydarzyła się podczas dziewiczego rejsu na trasie Southampton - Cherbourg - Queenstown - Nowy Jork, minęło ponad 100 lat, wciąż powstają kolejne alternatywne teorie na temat zatonięcia Titanica. Badacze zadają sobie pytanie, jak to możliwe, że załoga nie dostrzegła góry lodowej na swojej drodze i nie zareagowała w odpowiednim momencie.

Reklama

Niezależna badaczka pogody Mila Zinkova na łamach czasopisma "Weather" sugeruje, że powodem, dla którego brytyjski transatlantyk uderzył w górę lodową, była zorza polarna. Zjawisko świetle mogło zakłócić system nawigacyjny statku, co prawdopodobnie skutkowało utrudnieniami w sterowaniu Titanikiem.

O zorzy polarnej donosili naoczni świadkowie nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku. Rozproszone światło pomogło ratownikom dostrzec ludzi w łodziach ratunkowych i wodzie. Tej nocy nie było księżyca - czytamy na phys.org.

Zinkova zauważa, że zorza polarna mogła zakłócać sygnały magnetyczne i elektryczne. Uważa, że możliwe jest, że zakłóciły one działanie sprzętu nawigacyjnego, uniemożliwiając załodze sterowanie statkiem. Co więcej, zorza polarna mogła również zakłócić działanie kompasu.

   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje