Reklama

Reklama

Katastrofa samolotu nad Morzem Czarnym. Odnaleziono czarną skrzynkę

Rosyjskie służby poszukiwawcze znalazły czarną skrzynkę samolotu, który w niedzielę rozbił się nad Morzem Czarnym. Trwają prace nad wydobyciem rejestratora z morza. Analiza zawartych w nim informacji może pomóc w ustaleniu przyczyn katastrofy.

Na miejscu upadku samolotu płetwonurkowie również znaleźli kolejne ciała ofiar katastrofy oraz dużo części rozbitej maszyny. Gazeta "Kommmiersant", powołując się na własne źródła, pisze, że w sprawie upadku samolotu do morza pojawiła się główna wersja - błąd pilota.

Reklama

Załoga w trakcie startu próbowała ponoć zbyt szybko wznieść samolot w powietrze. W efekcie, maszyna straciła prędkość i zamiast wzlatywać, zaczęła spadać do morza.

Ta wersja katastrofy opiera się na zeznaniach jedynego świadka tragedii. To pracownik straży granicznej, który z kutra patrolowego na morzu obserwował lot samolotu. Według niego, maszyna zamiast nabierać wysokość zniżała lot, jakby chciała lądować na morzu z uniesionym do góry kadłubem.

Samolot ogonem zaczepił o powierzchnię morza, potem jego tylna część oderwała się i szybko zatonął.

Tu-154 zniknął z radarów w niedzielę dwie minuty po starcie z lotniska Soczi-Adler i spadł do Morza Czarnego. Według przedstawicieli władz panowały wówczas dobre warunki pogodowe. Na pokładzie znajdowały się 92 osoby: 84 pasażerów i ośmiu członków załogi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy