Reklama

Reklama

Katastrofa promu Sewol. Sąd apelacyjny utrzymał wyrok

Sąd apelacyjny w Korei Południowej utrzymał wyrok skazujący ws. szefa firmy-operatora promu Sewol, który zatonął w kwietniu ubiegłego roku. Złagodzono natomiast wysokość kary: Kim Han-Sik spędzi w więzieniu siedem, a nie dziesięć lat, jak pierwotnie zasądzono - podała agencja AFP.

Zlokalizowany w Gwangju sąd zgodził się z wyrokiem sądu niższej instancji. Kim Han-Sik został uznany winnym nadużyć, które doprowadziły do śmierci 304 osób - w większości uczniów szkół średnich. Prom był przeładowany z powodu nielegalnych renowacji, zleconych przez szefostwo, które miały zwiększyć liczbę miejsc dla pasażerów.

Sąd utrzymał karę bezwzględnego więzienia (lub w zawieszeniu) dla pięciu innych pracowników kierowanej przez Kim Han-Sika spółki Chonghaejin Marine Corporation. Jednej osobie złagodzono wyrok.

Prezes firmy zwrócił się do sądu z prośbą o ponowne rozpatrzenie oskarżenia o spowodowanie śmierci pasażerów, argumentując, że był tylko pracownikiem spółki, należącej do Yoo Byung-Euna, który miał mieć decydujący głos w prowadzeniu firmy.

Reklama

Apel Kim Han-Sika został jednak odrzucony. Sąd uznał, że ponosi on wspólną odpowiedzialność wraz z innymi przedstawicielami spółki i członkami załogi promu Sewol. Sąd zdecydował jednak o zmniejszeniu z dziesięciu do siedmiu lat więzienia kary dla prezesa firmy, uznając, że podejmował on decyzje na polecenie Yoo Byung-Euna, a nie z chęci wzbogacenia się.

Właściciel spółki został w ubiegłym roku zamordowany.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje