Reklama

Reklama

Katastrofa morska na Filipinach. Prom pasażerski zatonął w ciągu 30 minut

17 osób zginęło, prawie 600 udało się uratować, los reszty pozostaje nieznany. To najnowszy bilans katastrofy morskiej, do której doszło w pobliżu miasta Cebu na Filipinach - informuje AFP.

Zatonął prom, który czołowo zderzył się ze statkiem towarowym. Do wypadku doszło w piątek około godz. 21 lokalnego czasu.

W katastrofie zginęło 17 osób, prawie 600 udało się uratować. Los pozostałych pasażerów jest nieznany. 

Trwają poszukiwania zaginionych

Reklama


Prom The Thomas Aquinas zatonął w ciągu 30 minut od kolizji - informuje AFP.

W akcji ratunkowej wzięła udział straż przybrzeżna, a także prywatne łodzie.

Do wypadku doszło około 2-3 km od brzegu.

Ratownicy poszukują zaginionych w wodzie. W trakcie trzech godzin od zdarzenia udało się odnaleźć 573 pasażerów - informuje AFP.

Ogromna siła uderzenia

Akcję ratunkową utrudnia pogoda, a także niska temperatura wody.

Według oficjalnych informacji na pokładzie promu pasażerskiego były 692 osoby. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że promy na Filipinach są często przepełnione.

Siła uderzenia była duża. Jednostka zatonęła w ciągu pół godziny. 

36 osób na pokładzie statku towarowego

Weniel Azcuna ze straży przybrzeżnej poinformował, że na pokładzie statku towarowego Sulpicio Express 7 znajdowało się 36 członków załogi.

Wcześniej nie było wiadomo, jak liczna była załoga jednostki, która zderzyła się z promem.

Na wodach filipińskich dochodzi do wielu wypadków z powodu częstych sztormów, złej konserwacji łodzi i lekceważenia przepisów bezpieczeństwa.

W 1987 roku prom Dona Paz zatonął na skutek kolizji z tankowcem; zginęło ponad 4300 osób. Jest to najtragiczniejszy wypadek morski w czasie pokoju.

EKM

Dowiedz się więcej na temat: szpital | Cebu | katastrofa morska | Filipiny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy