Reklama

Reklama

Jordania: Amerykański żołnierz zginął w strzelaninie

Amerykański żołnierz zginął, a dwóch zostało poważnie rannych w piątek w strzelaninie, do której doszło, gdy ich samochód zbliżali się do bramy przed bazą szkoleniową na południu Jordanii - poinformowali dwaj przedstawiciele władz USA.

Nie podali oni szczegółów incydentu, ale jeden z nich oświadczył, że nic nie wskazuje na to, iż był to celowy atak wymierzony w amerykański personel.

Z kolei źródło w jordańskiej armii powiedziało, że zginęło co najmniej dwóch amerykańskich instruktorów, a trzeci został ranny. Obrażenia miał odnieść też jordański ochroniarz.

Według tego źródła, samochód, którym jechali Amerykanie, nie zatrzymał się przy bramie do bazy sił powietrznych al-Dżafr, w pobliżu miasta Maan na południu kraju, więc jordańskie siły bezpieczeństwa ostrzelały go.

Reklama

Prozachodnia Jordania jest kluczowym członkiem dowodzonej przez USA koalicji przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego (IS), którzy kontrolują spore części Iraku i Syrii. Jordania sąsiaduje z tymi krajami.

W Jordanii przebywa kilkuset amerykańskich kontraktorów w ramach programu wojskowego mającego na celu wzmocnienie obronności królestwa. Stacjonują tam myśliwce F-16, które wykorzystują jordańskie lotniska, by atakować pozycje IS w Iraku i Syrii.

Agencja Reutera przypomina, że rola Jordanii w wojnie z dżihadystami budzi niepokój niektórych Jordańczyków, niezadowolonych z niestabilnej sytuacji na granicach.

Z kolei AP pisze, że Jordania boryka się również z zagrożeniem terrorystycznym ze strony swoich obywateli. Setki Jordańczyków walczą w szeregach IS w Iraku i Syrii, a kilka tysięcy popiera ekstremistów działających w królestwie.

W listopadzie ub.r. jordański kapitan policji zastrzelił pięć osób, w tym dwóch instruktorów wojskowych z USA, w międzynarodowym ośrodku szkolenia policji na przedmieściach Ammanu. Władze publicznie nie ujawniły motywu zabójstwa. Źródła w siłach bezpieczeństwa podawały później, że napastnik był sympatykiem IS, silnie uprzedzonym do Zachodu.

USA wydały miliony dolarów, by pomóc Jordanii umocnić swoje granice. Dla Zachodu niestabilność w tym kraju, który jest jego głównym sojusznikiem w regionie, byłaby wielkim problemem - pisze AP.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama