Reklama

Reklama

Joe Biden o zarzutach wobec gubernatora: Poczekajmy na rezultaty

Prezydent Joe Biden nie przyłączył się do apeli, by w obliczu zarzutów m.in. o molestowanie seksualne gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo ustąpił ze stanowiska. Mówił, aby poczekać na rezultaty prowadzonego w tej sprawie dochodzenia.

- Myślę, że śledztwo jest w toku i zobaczymy, co nam przyniesie - powiedział amerykański prezydent.

Jak podkreśliła lokalna telewizja nowojorska NY1, Joe Biden jest wieloletnim sojusznikiem i zwolennikiem Andrew Cuomo. W ciągu ostatnich kilku lat obydwaj wielokrotnie mówili o swych powiązaniach.

Rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki poinformowała, że prezydent z pewnością popiera śledztwo stanowej prokuratury w sprawie zarzutów wobec gubernatora. Jak dodała, amerykański przywódca i jego zespół zajmujący się COVID-19 będą kontynuować współpracę z Cuomo, wiążącą się z programem szczepień w Nowym Jorku i walką z pandemią.

Reklama

Siedem kobiet zarzuciło gubernatorowi molestowanie

Siedem kobiet, w tym większość byłych współpracowniczek, zarzuciło gubernatorowi molestowanie seksualne lub niestosowane zachowanie. Cuomo zaprzecza tym oskarżeniom. 

Gubernator Nowego Jorku kwestionuje też zarzuty o zaniżanie statystyk dotyczących zgonów w domach spokojnej starości i wysyłanie na powrót do tych ośrodków osób, które w szpitalach poczuły się lepiej, choć nie były jeszcze całkowicie wyleczone. Jak podkreślał, zgony osób starszych, które miały miejsce poza domami opieki senioralnej, były po prostu ujmowane w innych rubrykach, a odsyłanie starszych ludzi do domu w sytuacji, gdy w Nowym Jorku brakowało łóżek było koniecznością.

Przeprosił

W swoich wypowiedziach gubernator przyznał, że jego bezpośredni sposób bycia mógł stawiać kobiety w niekomfortowej sytuacji. Wykluczył jednak, że kogokolwiek dotykał w niewłaściwy sposób. Przeprosił też za swoje zachowanie.

Dochodzenie w sprawie Cuomo nadzoruje prokurator generalna stanu Nowy Jork Letitia James.

Niezależnie od tego legislatura stanowa Nowego Jorku wszczęła procedurę zmierzającą do impeachmentu gubernatora.

Powinien ustąpić?

Cuomo opiera się presji o rezygnację, nazywając to "grą polityczną". Jeszcze przed wybuchem skandali sugerował, że będzie się ubiegał o czwartą kadencję w przyszłorocznych wyborach.

W ślad za stanowymi ustawodawcami do ustąpienia Cuomo wzywali m.in. politycy reprezentujący Nowy Jork w Kongresie, w tym senatorzy Chuck Schumer i Kirsten Gillibrand.

Z sondażu Uniwersytetu Quinnipiac przeprowadzonego 2 i 3 marca wynika, że 55 proc. zarejestrowanych wyborców w Nowym Jorku uważa, iż Cuomo powinien utrzymać swój urząd. 40 proc. opowiada się za jego dymisją.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy