Reklama

Reklama

Jemen: Były prezydent zwolniony z aresztu domowego przez rebeliantów

Były prezydent Jemenu Abd ar-Rab Mansur al-Hadi został w sobotę zwolniony z aresztu domowego przez szyickich rebeliantów z ruchu Huti. Były przywódca kraju udał się do miasta Aden, a następnie ma opuścić kraj w celu otrzymania pomocy lekarskiej.

Informację potwierdzili bliscy współpracownicy byłego prezydenta, na których powołuje się agencja Associated Press. Natomiast agencja Reutera podaje, że al-Hadi udał się do swojego rodzinnego miasta w towarzystwie przedstawicieli ONZ. Po tym jak prezydent opuścił rezydencję, w której był przetrzymywany, budynek został splądrowany przez rebeliantów - poinformowali świadkowie ze stolicy Jemenu - Sany.

Reklama

Szyiccy rebelianci z ruchu Huti rozwiązali na początku lutego parlament Jemenu i zapowiedzieli utworzenie nowego rządu o charakterze przejściowym. Pod koniec stycznia zajęli pałac prezydencki w Sanie i zamknęli prezydenta al-Hadiego w areszcie domowym w jego rezydencji. W następstwie tych wydarzeń Hadi oraz premier Chalid Bahah podali się do dymisji.

Współpracownicy byłego prezydenta podkreślili, że Huti zdecydowali się na jego uwolnienie w związku z presją wywieraną przez społeczność międzynarodową a w szczególności przez ONZ, USA i Rosję.

Dzień wcześniej mediator z ramienia ONZ Dżamal Benomar poinformował, że zwaśnione strony jemeńskiego konfliktu uzgodniły utworzenie "tymczasowej rady ludowej", która pomoże w zarządzaniu krajem i zakończeniu kryzysu politycznego.

- To nie jest (ostateczne) porozumienie, ale ważny przełom, który kładzie podwaliny pod pełną umowę - podkreślił Benomar w oświadczeniu.

Strony uzgodniły utrzymanie dawnej izby niższej parlamentu i jej 301 reprezentantów, których większość stanowili przedstawiciele Powszechnego Kongresu Ludowego (GPC), z którego wywodził się prezydent. Izba wyższa ma być powołana w nowym składzie i to ona ma stanowić "tymczasową radę ludową", w której skład mają wejść m.in. przedstawiciele południa kraju, które do tej pory nie było reprezentowane we władzach. Nie wiadomo jednak, ilu reprezentantów zasiądzie w jej ławach.

Po przejęciu władzy przez szyickich rebeliantów działająca na terenie Jemenu sunnicka Al-Kaida Półwyspu Arabskiego (AQAP) zapowiedziała ich unicestwienie, co podsyciło obawy przed wybuchem międzywyznaniowej wojny domowej na pełną skalę. Ruch Huti popierany jest przez Iran, ale rebelianci zaprzeczają, jakoby mieli powiązania z władzami w Teheranie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje