Reklama

Reklama

Jedno na czworo dzieci na obszarach targanych konfliktami. ONZ alarmuje

W 2017 roku doszło do 21 tys. naruszeń praw dzieci. 25 proc. z 535 mln dzieci żyjących na świecie mieszka w krajach objętych konfliktami lub kataklizmami - mówili uczestnicy poniedziałkowego spotkania RB ONZ. Podczas spotkania pod hasłem "Ochrona dzieci dzisiaj zapobiega jutrzejszemu konfliktowi" wzywano do ochrony narażonych na przemoc dzieci.

Dyrektor wykonawczy UNICEF, Henrietta H. Fore, określiła jako niemal niewyobrażalny fakt, że jedno na czworo dzieci znajduje się na obszarach targanych konfliktami. Niektóre z dzieci rekrutowanych do walki giną, trafiając na miny lądowe lub w atakach na ich szkoły - podkreśliła Fore.

Niepokojące liczby

Reklama

Specjalny przedstawiciel ONZ ds. dzieci w konfliktach zbrojnych Virginia Gamba nawiązywała do raportu sekretarza generalnego. Mówiła, że jest kompletnie zaszokowana ponad 21 tys. przypadkami naruszania praw dziecka w 2017 r., co stanowi znaczący wzrost w porównaniu z 2016 r.

"Każdy z nich prowadził do niewypowiedzianych cierpień dzieci, rodzin i całych społeczności. Większość tych nikczemnych czynów popełniły ugrupowania zbrojne, choć ważną rolę odegrały też siły rządowe i niezidentyfikowani aktorzy zbrojni" - twierdziła Gamba.

Pośród krajów, w których dochodzi do wzrostu aktów przemocy wymieniła m.in. Somalię, Demokratyczną Republikę Konga, Irak, Birmę i Nigerię. Wskazywała na zniszczenia w szkołach i szpitalach w wyniku masowych ataków. W rezultacie, akcentowała, dziesiątki tysięcy dzieci zostały pozbawione dostępu do edukacji i opieki zdrowotnej.

"Podczas gdy osoby odpowiedzialne za poważne naruszenia muszą być pociągnięte do odpowiedzialności, nie możemy również zapominać, że rekrutowane (do walki w konfliktach) dzieci, powinny być traktowane przede wszystkim jako ofiary" - oceniła Gamba.

Jej zdaniem rezolucja przyjęta podczas posiedzenia przez RB zapewnia podmiotom podejmującym wysiłki na rzecz ochrony dzieci przestrzeń polityczną do zaangażowania stron konfliktu we wczesnym etapie, co jest kamieniem milowym na wspólnej drodze dla położenia kresu pogwałcaniu praw dzieci.

Ważna rola edukacji

Zaproszona do udziału w debacie na forum RB  będąca niegdyś dzieckiem-żołnierzem Yenny Londono z Kolumbii tłumaczyła, w jaki sposób łamanie praw człowieka leży u podłoża rekrutacji dzieci. Przypominała, że chłopcom i dziewczętom zmuszanym do noszenia broni odmawia się dostępu do edukacji, opieki zdrowotnej, mieszkań, bezpieczeństwa i innych praw.

"Proszę rządy, aby nie postrzegały nas jako problemu, ale raczej dały nam możliwość zademonstrowania, że jesteśmy zdolni do zmian" - mówiła kobieta, która jest obecnie studentką prawa.

W trakcie spotkania głos zabierali także członkowie Rady Bezpieczeństwa. Uwydatniali m.in. istotne znaczenie edukacji jako narzędzia służące zapobieganiu i przerywaniu konfliktów.

"W konfliktach na całym świecie dzieci są zabijane i okaleczane, uprowadzane i atakowane w szkołach i szpitalach, rekrutowane do walki, wykorzystywane seksualnie i odmawiana jest im pomoc humanitarna - zarówno przez podmioty państwowe, jak i niepaństwowe" - podkreślił zastępca ambasadora RP przy ONZ Paweł Radomski.

Wyjaśnił, że Polska jako przewodniczący komisji Rady Bezpieczeństwa ds. sankcji na Sudan Południowy jest szczególnie zaniepokojona wzrostem liczby przypadków łamania w tym kraju praw dzieci przez wszystkie strony konfliktu. Jednocześnie z zadowoleniem witał podpisanie nowych planów działania w Mali, Nigerii i Republice Środkowoafrykańskiej, ich realizację w Sudanie, a także osiągnięcia Kolumbii w zakresie ochrony dzieci poprzez proces pokojowy.

"Naszym zdaniem społeczność międzynarodowa powinna podjąć wszelkie możliwe kroki w celu wyeliminowania podstawowych przyczyn i konsekwencji zaangażowania dzieci w konflikty zbrojne. Musimy skuteczniej i bardziej zdecydowanie zastanowić się, jak zapobiegać rekrutacji i wykorzystywaniu dzieci, jak je reintegrować ze swoimi społeczeństwami i jak radzić sobie z długoterminowymi konsekwencjami psychologicznymi i społecznymi" - postulował Radomski.

"Niewidoczne" szkody

Ambasador USA przy ONZ Nikki Haley zwróciła uwagę, że "ponad 60 proc. ludzi w krajach dotkniętych konfliktami ma mniej niż 25 lat. Np. w Afganistanie, zauważyła, całe pokolenie nigdy nie żyło w pokoju.

"Rada Bezpieczeństwa musi pociągać rządy do odpowiedzialności za to, jak traktują dzieci zarówno podczas trwania konfliktów, jak i po nich. Nie mogą lekceważyć niewidocznych szkód wyrządzonych sercom i umysłom dzieci. (...) Życie poprzez przemoc i konflikt nie powinno determinować przyszłości dziecka. Każde dziecko zasługuje na możliwość rozkwitu" - konkludowała dyplomatka.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama