Reklama

Reklama

Izraelski statek zaatakowany. Nikt nie zginął

W pobliżu portu Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zaatakowano izraelski statek towarowy. Wstępnie wiadomo, że nikt nie zginął. Nieoficjalnie winą za atak obarczany jest Iran.

Reklama

Izraelskie wiadomości telewizyjne cytują anonimowych izraelskich urzędników, którzy obwiniają Iran za ten atak. Informacji tej oficjalnie nie potwierdziło jeszcze izraelskie ministerstwo transportu, nie ma też komentarza ze strony Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Reklama

Incydent miał miejsce dzień po tym, jak Iran oskarżył Izrael o akt sabotażu w ośrodku wzbogacania uranu w Natanz, gdzie w niedzielę doszło do cyberataku i awarii w dostawie energii elektrycznej.

Libańska agencja informacyjna Unews podała, że zaatakowany statek przewoził samochody i był w porcie Mina Al Ahmadi w Kuwejcie 48 godzin wcześniej. Kanał telewizyjny Al Mayadeen poinformował, że jednostka nazywa się "Hyperion Ray".

Kolejny atak na statki

Firma Refinitiv, zajmująca się m.in. obserwowaniem ruchu statków, potwierdziła tę samą nazwę statku i wyjaśniła, że pływa on pod banderą Bahamów, a kierował się do portu Fudżajra, płynąc z Kuwejtu.

To kolejny w tym roku atak na statki w rejonie Bliskiego Wschodu. Pod koniec lutego z powodu wybuchu pod pokładem płynący Zatoką Omańską w kierunku Singapuru statek towarowy pod banderą Bahamów musiał skierować się do najbliższego portu. Izrael za ten atak także obwinił Iran.

W połowie marca irański kontenerowiec, znajdujący się na wodach Morza Śródziemnego, został lekko uszkodzony przez ładunek wybuchowy. Teheran podejrzewał wówczas Izrael o "atak terrorystyczny".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy