Reklama

Reklama

Irański atak na amerykańskie bazy [Na żywo]

W nocy z wtorku na środę amerykańska baza lotnicza Al Asad w pobliżu miasta Hit w środkowym Iraku oraz lotnisko wojskowe Irbilu w irackim Kurdystanie zostały ostrzelane pociskami wystrzelonymi z terytorium Iranu. Irańskie media donoszą o rzekomych 80 zabitych Amerykanach, tymczasem Biały Dom nie poinformował o żadnych ofiarach.

W nocy Iran ostrzelał amerykańskie bazy wojskowe w Iraku

Reklama

O czym mówił Donald Trump w pierwszym swym wystąpieniu po ataku Iranu na amerykańskie bazy wojskowe w Iraku? Znajdziecie Państwo te informacje TUTAJ. Na dziś kończymy naszą relację na żywo. Dziękujemy za jej śledzenie.

Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej: "Większa niż dotąd presja na Iran to coraz mocniejsze zaciskanie ekonomicznej pętli na jego szyi".

Na Twitterze Białego Domu pojawiła się grafika z cytatem Donalda Trumpa. "Siły amerykańskie, zarówno wojskowe, jak i ekonomiczne, są najlepszym czynnikiem odstraszającym" - słowa te padły z ust prezydenta USA podczas jego środowego oświadczenia.

Rzecznik ONZ, Stephane Dujarric, po wystąpieniu Trumpa powiedział, że ONZ z zadowoleniem przyjmuje wszelkie przesłanki, że "przywódcy cofają się od poważnej konfrontacji" i starają się unikać eskalacji. Jego słowa przytacza CNN.

Jak podaje raport Pentagonu, Iran zajmuje na Bliskim Wschodzie pierwsze miejsce pod względem liczby posiadanych pocisków kierowanych, w większości krótkiego i średniego zasięgu. Dokładnych danych na ten temat brak, ale według waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych chodzi tu o tysiące rakiet co najmniej kilkunastu typów.

Eksperci wskazują, że Iran, w przeciwieństwie do swych regionalnych oraz zamorskich militarnych rywali, dysponuje słabymi i niezdolnymi do precyzyjnych ataków siłami powietrznymi, co skłania go do priorytetowego traktowania zbrojeń rakietowych.

Morawiecki powtórzył, że polskim żołnierzom nie groziło niebezpieczeństwo.

Premier Mateusz Morawiecki w Berlinie: "Wszystko, co dzieje się w związku z Bliskim Wschodem, wskazuje na pewnego rodzaju wojnę nerwów, wymianę ciosów, która dobrze by było, żeby się skończyła i mam nadzieję, że się skończy".

Jak donosi CNN, tymczasowo ambasadę w Bagdadzie zdecydowała się zamknąć Japonia. 

Szymon Szynkowski vel Sęk był również pytany w RMF o ewakuację ambasador Polski w Iraku. "W porozumieniu ze stroną brytyjską, bo mamy taką specjalną umowę o współpracy w ramach obecności naszego ambasadora tam na miejscu w Bagdadzie, podjęliśmy decyzję, że zastosujemy standardową procedurę, którą stosuje się w sytuacji pewnej eskalacji napięcia w regionie. W ramach tej standardowej procedury uznaliśmy, i to było właśnie w porozumieniu ze stroną brytyjską, że pani ambasador kilka dni temu wróci do kraju. To nie jest też nic nadzwyczajnego" - zaznaczał wiceminister spraw zagranicznych.

"Polska chce doprowadzić do obniżenia napięć. Odradzałbym odruchową reakcję w jakąkolwiek stronę" - mówił premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej podczas wizyty w Berlinie, odnosząc się do sytuacji na Bliskim Wschodzie. 

"Dania czasowo, ze względów bezpieczeństwa, przerzuci do Kuwejtu część swojego 141-osobowego personelu wojskowego stacjonującego w bazie Ain al-Asad i w Bagdadzie" - zapowiedziała w środę premier Mette Frederiksen. W bazie lotniczej Ain al-Asad 133 duńskich wojskowych szkoli i doradza irackim siłom zbrojnym. Ośmiu duńskich żołnierzy przebywa w Bagdadzie w ramach misji NATO.

"Czy polski rząd bierze pod uwagę możliwość wycofania naszych żołnierzy z Iraku?" - pytał w Popołudniowej rozmowie RMF FM Marcin Zaborski wiceszefa MSZ. Szymon Szynkowski vel Sęk powiedział, że "w tej chwili konsultujemy z partnerami nasze działania i różne ewentualności należy rozpatrywać, natomiast jesteśmy na etapie konsultacji, a nie na etapie decyzji".

"Podróż do Iranu tylko wtedy, gdy jest to niezbędne. Rosnące napięcia oznaczają, że sytuacja w zakresie bezpieczeństwa jest nieprzewidywalna" - apeluje holenderskie MSZ.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki na Twitterze: "Konflikt USA - Iran jest potencjalnie bardzo niebezpieczny dla naszych obywateli i żołnierzy będących w Iraku, ale i naszych rodaków w Iranie. Ich bezpieczeństwo musi być naszym absolutnym priorytetem".

"Nie pozwolimy, by Irak stał się polem bitwy" - oświadczyło w środę MSZ w Bagdadzie. Resort skrytykował irańskie naloty na amerykańskie bazy, nazywając je naruszeniem suwerenności Iraku, i poinformował, że w związku z nimi wezwie ambasadora Iranu w tym kraju.

Po godz. 17 rozpoczęło się zamknięte posiedzenie sejmowej komisji obrony narodowej z udziałem szefa MON Mariusza Błaszczaka. Tematem posiedzenia jest sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz stan bezpieczeństwa polskich żołnierzy stacjonujących w tym regionie.

W swym przemówieniu Donald Trump ocenił, że "wygląda, iż Iran wycofuje się" po ataku na amerykańskie bazy. Stwierdził też, że Iran powinien współpracować z USA tam, gdzie są wspólne priorytety, w tym w walce z Państwem Islamskim.

Była to pierwsza publiczna wypowiedź Trumpa po ataku rakietowym w nocy z wtorku na środę na amerykańskie bazy wojskowe w Iraku. Prezydent dodał, że Waszyngton rozważa różne opcje i zapowiedział nałożenie sankcji na Iran. "W chwili, gdy wciąż rozważane są możliwe opcje odpowiedzi na irańską agresję, Stany Zjednoczone natychmiastowo nałożą na irański reżim dodatkowe druzgocące sankcje gospodarcze" - przekazał Trump. Jak dodał, "te potężne sankcje pozostaną w mocy, dopóki Iran nie zmieni swego postępowania".

Donald Trump nie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Głosu nie zabrał też towarzyszący głowie państwa Mike Pence.

- Chcemy abyście mieli przyszłość. (...) Stany Zjednoczone gotowe są przyjąć opcję pokojową z każdym, kto jej szuka - zakończył Trump.

- Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych są silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nasze rakiety są precyzyjne, śmiercionośne i szybkie. Nie znaczy to jednak, że musimy z nich korzystać. Nie chcemy z nich korzystać - podkreśla.

- Dzisiaj mam zamiar poprosić NATO, aby zaangażowało się mocniej w proces bliskowschodni - ogłasza prezydent USA.

- Iran musi porzucić swoje ambicje nuklearne i zakończyć wspieranie grup terrorystycznych - słyszymy. - Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Rosja oraz Chiny muszą odejść od porozumienia nuklearnego z Iranem - mówi Trump.

- Poprzez usunięcie Sulejmaniego wysłaliśmy potężne przesłanie terrorystom - podkreśla.

- Jego ręce były splamione irańską i amerykańską krwią - mówi Trump, nawiązując do postaci zabitego generała.

- Dążenie do posiadania broni jądrowej zagraża światu. Nigdy na to nie pozwolimy - mówi prezydent USA. - Sulejmani powinien zostać zlikwidowany dawno temu - dodał.

- Iran był wiodącym sponsorem terroryzmu - zaznacza prezydent USA.

Trump mówi o "minimalnych zniszczeniach". 

- Żaden Amerykanin nie został ranny w irańskich atakach. Wszyscy nasi żołnierze są bezpieczni - mówi Trump.

Donald Trump wygłasza oświadczenie: 

Za chwilę oświadczenie prezydenta USA.

Dziennikarze w Białym Domu wciąż czekają na pojawienie się Donalda Trumpa. Wystąpienie prezydenta było zaplanowane na godz. 17 czasu polskiego.

W więzieniach we Włoszech wprowadzono stan pogotowia w związku z zagrożeniem terrorystycznym. Decyzję tę podjął szef krajowej służby więziennej, a ma ona związek z napięciem międzynarodowym po zabiciu przez USA irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

Prezydenci Rosji i Turcji, Władimir Putin i Recep Tayyip Erdogan, ocenili, że wszelkie konflikty w rejonie Zatoki Perskiej powinny zostać uregulowane wyłącznie środkami pokojowymi - poinformował po rozmowach liderów w Stambule szef MSZ Siergiej Ławrow.

Swoich żołnierzy z Iraku nie odwoła Litwa. Poinformował o tym Vytautas Żukas, doradca prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy po spotkaniu szefa państwa z ministrami resortów spraw zagranicznych i obrony.

"Oni ucięli naszą rękę, zabijając drogiego nam Sulejmaniego (...). To należy pomścić, wycinając trawę pod stopami Ameryki w naszym regionie" - powiedział Rowhani, robiąc aluzję do trawnika, czyli amerykańskiego symbolu statusu społecznego. Podkreślił w ten sposób po raz kolejny zamiar zmuszenia wojsk USA do opuszczenia Bliskiego Wschodu.

"Zostało wyraźnie pokazane, że nie cofniemy się przed Ameryką" - powiedział prezydent Iranu Hasan Rowhani. "Jeśli Ameryka chce popełnić kolejną zbrodnię, musi wiedzieć, że otrzyma mocniejszą odpowiedź, ale jeśli Amerykanie są mądrzy, na tym etapie nie zrobią nic więcej" - mówił na posiedzeniu irańskiej rady ministrów.

Wkrótce oświadczenie Donalda Trumpa w sprawie ataku Iranu. Prezydentowi USA ma towarzyszyć wiceprezydent Mike Pence.

Cypr gotów jest przyjąć na swym terytorium amerykańską jednostkę szybkiego reagowania "wyłącznie dla operacji humanitarnych" w przypadku ewakuacji z Bliskiego Wschodu dyplomatów i osób cywilnych z USA - poinformował rzecznik cypryjskiego rządu Kyriakos Kuszos.

Aktualne ceny na stacjach paliw nie wskazują jeszcze na przenoszenie emocji związanych z napiętą sytuacją w rejonie Zatoki Perskiej - wskazali analitycy portalu e-petrol. Dodali, że takiego ruchu można się spodziewać po trwałym wzroście cen na rynku międzynarodowym.

Senator Marcin Bosacki:

"W Iraku nie ma polskich wolontariuszy" - przekazał w środę Krzysztof Iwiński z Caritas Polska. Zaznaczył jednocześnie, że organizacja stale obserwuje sytuację w regionie.

Także o godz. 17 na zamkniętym posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej szef MON Mariusz Błaszczak przedstawi informację na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz stanu bezpieczeństwa polskich żołnierzy stacjonujących w tym regionie.

Przypomnijmy: W środę nad ranem z terytorium Iranu wystrzelonych zostało ponad 20 pocisków rakietowych, które uderzyły w cele USA w Iraku - bazę Ain Al-Asad, położoną 160 km na zachód od Bagdadu, i bazę w Irbilu na północy. Jak podały irańskie media, był to odwet za zabicie w zeszłym tygodniu w ataku sił USA wpływowego irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

Amerykańskie władze przekazały, że w ostrzale nie było ofiar. Państwowa irańska telewizja informowała o 80 zabitych "amerykańskich terrorystach".

Prezydent USA Donald Trump wygłosi oświadczenie o godzinie 11 (17 czasu polskiego) - poinformował Biały Dom.

Ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce Masud Edrisi Kermanszahi powiedział w środę podczas konferencji prasowej, że "Amerykanie nie mają innego wyjścia, jak tylko wycofać się z regionu". Zabitego w ataku amerykańskim gen. Kasema Sulejmaniego nazwał "bohaterem w walce z terroryzmem". Według ambasadora, Stany Zjednoczone są największym czynnikiem destabilizacyjnym na Bliskim Wschodzie.

 - Mamy bardzo szczegółowe dane wywiadowcze, one spływają na bieżąco. Nie ma żadnych sygnałów o zagrożeniu wymierzonym w polskich żołnierzy. Ktoś może ucierpieć choćby w przypadku bombardowania, ale na pewno nasi wojskowi nie są celem ataków powiedział Interii polityk z kierownictwa MON.

Szef komisji obrony narodowej Michał Jach (PiS) zaapelował w środę do posłów opozycji, by "tonowała wypowiedzi" na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie, by zaprzestała wezwań do wycofania wojsk polskich z Iraku. Według niego takiej potrzeby nie widzą sami żołnierze, którzy tam przebywają.

Świat czeka na reakcję Stanów Zjednoczonych na irański atak rakietowy na bazy wojskowe w Iraku. W Stanach Zjednoczonych słychać głosy, że Iran mógł celowo zaatakował w taki sposób, by nie spowodować ofiar śmiertelnych.

Największa niemiecka linia lotnicza Lufthansa zapowiedziała, że od czwartku wznowi lotu do Teheranu. Wcześniej w środę odwołała codzienny rejs do stolicy Iranu, podając jako powód sytuację w tym kraju.

Po atakach Iranu na amerykańskie cele w Iraku, najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu Ali Chamenei mówił o "bardzo małym, ale złym europejskim kraju". Jego zdaniem, na Starym Kontynencie miało dojść do spisku przeciwko Iranowi. Czy chodzi o Polskę?- Nasze relacje z Iranem, w porównaniu z amerykańskimi, są bardzo dobre. Jesteśmy traktowani jako sojusznicy USA, którzy rozumieją Iran lepiej niż inni - zapewnia w rozmowie z Interią wysoki urzędnik z MON.

Jak podała półoficjalna irańska agencja Fars, atakując amerykańskie bazy na terenie Iraku Iran użył swych najnowszych rakiet balistycznych Fateh-313 (Zdobywca-313), wystrzeliwując je w ilości 10 sztuk na bazę Al Asad.

"Dzięki dobremu systemowi ostrzegania nie stwierdzono żadnych ofiar w ludziach. Sytuacja jest pod całkowitą kontrolą. Polski kontyngent realizuje zadania, które są ustalone w ramach dowództwa sojuszniczego. Pan prezydent i pan premier, tak jak było to wcześniej, wspólnie na bieżąco monitorują sytuację" - dodał szef BBN.

Polscy żołnierze w Iraku są bezpieczni; atak irańskich rakiet nie był skierowany przeciwko polskim żołnierzom, to był atak skierowany przeciwko bazom amerykańskim. Sytuacja jest pod całkowitą kontrolą - powiedział szef BBN Paweł Soloch po środowym spotkaniu prezydenta z przedstawicielami rządu.

Poza informacjami służb wywiadowczych o przygotowaniach do ataku, żołnierze stacjonujący w bazach w Iraku otrzymali też ostrzeżenie bezpośrednie - mówi dziennikarzowi RMF FM generał Waldemar Skrzypczak.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson potępił w środę atak sił irańskich na bazy w Iraku, w których stacjonują wojska międzynarodowej koalicji. "Oczywiście potępiamy atak na irackie bazy wojskowe, w których stacjonują siły koalicyjne. Iran nie powinien powtarzać tych lekkomyślnych i niebezpiecznych ataków, ale powinien dążyć do pilnej deeskalacji" - powiedział Johnson w parlamencie podczas sesji pytań do premiera. Zapewnił też, że Wielka Brytania od początku kryzysu działa wspólnie z innymi państwami europejskimi na rzecz złagodzenia napięcia oraz potwierdził, że w ataku nie ucierpiał żaden brytyjski żołnierz.

Brytyjski premier, odpowiadając na pytanie lidera opozycji Jeremy'ego Corbyna o to, czy zabicie Sulejmaniego nie było złamaniem prawa międzynarodowego, odparł, że "to nie do Wielkiej Brytanii należy ocena, ponieważ nie była to nasza operacja". "Najbardziej rozsądni ludzie zaakceptowaliby, że USA mają prawo do ochrony swoich baz i personelu" - mówił Johnson. Podkreślił też, że Sulejmani "miał krew brytyjskich żołnierzy na rękach".

Wśród członków amerykańskiej administracji rośnie przekonanie, że irańskie pociski celowo nie uderzyły w miejsca, w których mogli znajdować się amerykańscy obywatele - podał serwis CNN, powołując się na anonimowe źródła w Waszyngtonie.  Dziennikarz "New York Times" Nicolas Kristof twierdzi natomiast, że Iran posiada dobry system naprowadzania pocisków i rakiety "celowo uderzyły w pusty teren".

Poseł Janusz Korwin-Mikke ocenił, że należy sprostować fragment wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego, w którym szef polskiego rządu stwierdził, że - jak mówił poseł - "Polska realizuje na Bliskim Wschodzie zobowiązania NATO". Korwin-Mikke przypomniał, że z art. 6 Paktu Północnoatlantyckiego wynika, że NATO "działa tylko na obszarze północnego Atlantyku, włączając w to obszar Morza Śródziemnego", tymczasem - jak zauważył - Irak nie leży w tym obszarze. Ocenił więc, że "nie mamy żadnych zobowiązań wynikających z NATO". Zaznaczył także, że wojska polskie znalazły się w Iraku na zaproszenie tamtejszego rządu "żeby szkolić ich żołnierzy", jednak sytuacja się zmieniła, gdy dwa dni temu iracki parlament przyjął uchwałę wzywającą obce wojska do wycofania się z Iraku.

Konfederacja podtrzymuje swój wniosek o wycofanie polskich żołnierzy z Iraku oraz domaga się parlamentarnej debaty o polskim interesie narodowym na Bliskim Wschodzie. Posłowie Konfederacji chcą także przyjęcia stanowiska "opartego o polską rację stanu, a nie o dyrektywy Waszyngtonu". Podczas konferencji prasowej w Sejmie poseł Grzegorz Braun zwrócił uwagę na odrzucony w środę przez Izbę wniosek Konfederacji, w którym partia proponowała, aby Sejm wezwał "organy wykonawcze władzy państwowej - prezydenta i rząd - do wycofania wojsk polskich z terytorium Iraku". "Ten projekt został właśnie odrzucony, i to nie w głosowaniu, tylko w trybie odrzucenia wniosku formalnego" - poinformował.

Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg potępił w środę przeprowadzenie przez siły irańskie ataków rakietowych na bazy wojskowe międzynarodowej koalicji w Iraku.

"Potępiam irańskie ataki rakietowe na siły USA i koalicji w Iraku. NATO wzywa Iran do powstrzymania się od dalszej przemocy. Sojusznicy nadal konsultują się i pozostają zaangażowani w naszą misję szkoleniową w Iraku" - napisał na Twitterze Stoltenberg.

Ajatollah Ali Chamenei, wspominając o " małym i wrogim europejskim kraju" mógł mieć na myśli nie Polskę, a Albanię. W kraju tym działają Ludowi Mudżahedini, czyli opozycyjna wobec teherańskiego rządu Organizacja Bojowników Ludowych Iranu. Jesienią zeszłego roku albański kontrwywiad udaremnił zamachy, których celami byli irańscy uchodźcy polityczni.

- General Sulejmani bohatersko walczył z ISIS, Al Nusrah, Al Kaidą i innymi. Gdyby nie prowadzona przez niego wojna z terrorem, europejskie stolice byłyby teraz w wielkim niebezpieczeństwie. Naszą ostateczną odpowiedzią na jego zabójstwo będzie wykopanie amerykańskich sił z regionu - oświadczył prezydent Hasan Rouhani


Ambasador USA w Berlinie Richard Grenell oznajmił w środę, że jego kraj nie chce wojny z Iranem. Nie pozostawił jednak wątpliwości, że władze w Teheranie muszą liczyć się z odwetem, jeśli zginie amerykański żołnierz lub kraju sojuszniczego. "Prezydent (USA Donald) Trump nigdy nie chciał wojny. Robimy wszystko, żeby temu zapobiec. Robimy wszystko, żeby chronić nasze wojska i dyplomatów. Prezydent Trump chce rozmawiać i osiągnąć dyplomatyczne rozwiązanie. Ale to zależy od Irańczyków" - powiedział Grenell w środę w audycji na żywo, emitowanej na stronie internetowej dziennika "Bild".

Amerykański dyplomata nie pozostawił wątpliwości, że Iran musi liczyć się z odwetem, jeśli "przekroczy czerwoną linię", czyli wówczas, gdy zginie amerykański bądź sojuszniczy żołnierz. "Obecnie jesteśmy w stanie chronić wszystkich żołnierzy USA i sojuszników w Iraku. Nie damy się zaskoczyć. Dokładnie przyglądamy się sytuacji. Resort obrony i wojsko mają wszystko na oku" - zapewnił Grenell.


Francuskie ministerstwo spraw zagranicznych potępiło w środę atak rakietowy na dwie bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych w Iraku, przeprowadzony przez Iran. Stwierdziło też, że ważne jest kontynuowanie walki z Państwem Islamskim.

"Francja pragnie podkreślić po raz kolejny znaczenie kontynuowania walki z Państwem Islamskim, przy jednoczesnym poszanowaniu suwerenności Iraku" - czytamy w oświadczeniu francuskiego MSZ.

Kilka godzin po przeprowadzeniu przez siły Iranu ataków na cele USA w Iraku iracki premier Adil Abd al-Mahdi powiedział, że niebezpieczny kryzys, do którego doszło w ostatnich dniach na Bliskim Wschodzie, grozi "niszczycielską wojną totalną" w Iraku, w regionie i na świecie. Mahdi wezwał wszystkie strony do powściągliwości, dotrzymywania umów międzynarodowych i poszanowania państwa irackiego. Odrzucił jednoczesnie wszelkie naruszenie suwerenności jego kraju oraz ataki na swe terytorium. Premier Iraku zapewnił, że uważnie przygląda się sytuacji i działa na rzecz powstrzymania kryzysu.

Politycy Koalicji Obywatelskiej ponowili w środę apel do prezydenta o zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego ws. wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Bezpieczeństwo ważne jest dla nas wszystkich i wszyscy za nie odpowiadamy - mówiła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Kidawa-Błońska zwracała uwagę, że sytuacja na Bliskim Wschodzie zmienia się z dnia na dzień, a opozycja i obywatele mają prawo do informacji o bezpieczeństwie Polaków, w tym polskich żołnierzy. "To nie jest czas na zwodzenie, unikanie dialogu z opozycją, bo bezpieczeństwo ważne jest dla nas wszystkich i wszyscy za nie odpowiadamy. To nasza wspólna sprawa i powinniśmy unieść się nad zwyczajnymi fobiami i niechęcią do opozycji. Ta sprawa wymaga wspólny działań, wspólnej rozmowy i wspólnego spotkania" - dodała.

- Irak otrzymał "oficjalne ustne ostrzeżenie" tuż przed środowym atakiem - oświadczył iracki premier Adil Abdul Mahdi.

O godz. 17 na zamkniętym posiedzeniu sejmowej Komisji Obrony Narodowej szef MON Mariusz Błaszczak przedstawi informację na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz stanu bezpieczeństwa polskich żołnierzy stacjonujących w tym regionie.

Wiele linii lotniczych w środę postanowiło zmienić trasy swoich lotów w regionie Bliskiego Wschodu w związku z nocnymi atakami Iranu na cele USA w Iraku i związanymi z tym obawami przed dalszym zaostrzeniem się sytuacji. Niemiecka Lufthansa odwołała zaplanowany na środę lot z Frankfurtu nad Menem do Teheranu. Francuskie linie Air France ogłosiły, że zawieszają loty przez irańską i iracką przestrzeń powietrzną. Amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) zapowiedziała wydanie przewoźnikom w USA zakazu wykonywania lotów w przestrzeni powietrznej nad Irakiem, Iranem, Zatoką Omańską oraz nad wodami Zatoki Perskiej. Nad tymi samymi obszarami lotów unikać mają też rosyjscy przewoźnicy - zaleciła Federalna Agencja Transportu Lotniczego Rosji (Rosawiacja). 

Ambasador RP w Iraku Beata Pęksa przebywa obecnie w Polsce; decyzja miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa polskiej dyplomatce - poinformowały w środę PAP służby prasowe Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Jak podkreślają służby prasowe resortu spraw zagranicznych, nie była to ewakuacja ambasady; decyzja miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa polskiej dyplomatce. "Nie jest pewne, czy ambasador nie wznowi swojej misji" - zaznaczono.

Planowane na czwartek spotkanie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego z ambasadorem Iranu Masoudem Edrisi Kermanshahi zostało odwołane - poinformowała w środę PAP wicedyrektor Centrum Informacyjnego Senatu Anna Godzwon.

Powodem odwołania spotkania - poinformowała - jest planowana w czwartek wizyta w Polsce przedstawicieli Komisji Weneckiej.

Prezydent RP Andrzej Duda spotka się dziś o 13.00 w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego z Prezesem Rady Ministrów Mateuszem Morawieckim oraz przedstawicielami Rady Ministrów. Celem spotkania będzie m. in. ocena bieżącej sytuacji bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie - podało na Twitterze Biuro.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył w środę, że prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi należy pogratulować tego, jak zadziałał w sprawie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego. Szef izraelskiego rządu ostrzegł też, że jego kraj odpowie na każdy atak.

"Ktokolwiek spróbuje nas zaatakować, otrzyma silny cios" - powiedział Netanjahu w Jerozolimie.

Nie wykluczamy, że nastąpi podwyższenie alertu bezpieczeństwa, są określone ustawą przypadki, kiedy się to odbywa; sytuacja jest na bieżąco analizowana - powiedział w środę w Sejmie rzecznik rządu Piotr Müller pytany o konsekwencje sytuacji na Bliskim Wschodzie.

"MSZ prowadzi w tej chwili rozmowy z naszymi najważniejszymi partnerami w Unii Europejskiej, aby ta polityka dyplomatyczna Polski była jednoznaczna" - powiedział Müller dziennikarzom. "Jest ona jednoznaczna pod tym kątem, że nam jednoznacznie zależy na tym, aby nie eskalować konfliktu na Bliskim Wschodzie i takie jest też stanowisko polskiego rządu" - dodał. Pytany, czy w związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie rozważane jest podwyższenie alertu bezpieczeństwa w Polsce odparł: "Jeśli chodzi o alerty bezpieczeństwa sytuacja jest na bieżąco analizowana, nie wykluczamy, że podwyższenie takiego alertu może mieć miejsce, są określone ustawą przypadki, kiedy się to odbywa" - powiedział rzecznik rządu.


W sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie jestem poinformowana na tyle, na ile powinnam być; nie wszystko można upubliczniać - powiedziała w środę marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Zapewniła, że będzie rozmawiała z premierem Mateuszem Morawieckim na ile może poinformować posłów o sytuacji w tym regionie świata.

"Zabicie przez USA irańskiego generała Kasema Sulejmaniego oraz dowódcy proirańskiej milicji Abu Mahdiego al-Muhandisa dało Iranowi prawo do odpowiedzi" - oceniła w środę proirańska koalicja polityczna al-Fatah, stanowiąca drugą siłę w parlamencie Iraku. "Amerykańska agresja uzasadniła irańską odpowiedź" - przekazał al-Fatah, ugrupowanie reprezentującego w parlamencie irackim przede wszystkim dowódców milicji szyickich wspieranych przez Iran.

"Waszyngton upiera się, by w swoim konflikcie z Iranem uczynić z Iraku pole walki" - dodał.

- Chciałbym zaapelować do opozycji, żeby w tej sprawie współpracowała z rządem - powiedział premier Morawiecki.

- Cały czas monitorujemy sytuację - oświadczył w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. Wypowiedź szefa rządu dotyczy sytuacji na Bliskim Wschodzie.

"W związku z wydarzeniami w Iraku klub Lewicy proponuje rozszerzenie porządku obrad Sejmu o informację premiera na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie" - poinformował w środę sekretarz klubu Dariusz Wieczorek. "Chcielibyśmy zaproponować, aby w porządku obrad znalazł się punkt dotyczący informacji premiera, informacji rządu w sprawie sytuacji na Bliskim Wschodzie" - powiedział na konferencji prasowej w Sejmie Wieczorek. "To jest temat, w którym absolutnie deklarujemy współpracę z władzami Polski, to jest temat, w którym opozycja i rządzący powinni współpracować, bo on dotyczy istotnych interesów naszego kraju i sytuacji międzynarodowej, a w polityce międzynarodowej musimy wspólnie wypracowywać stanowiska" - dodał poseł.

Francja nie planuje wycofania z Iraku swoich 160 żołnierzy po ataku rakietowym przeprowadzonym przez Iran na dwie amerykańskie bazy wojskowe w Iraku - poinformowało w środę źródło we francuskim rządzie. Wcześniej rzecznik armii mówił, że wśród ofiar śmiertelnych ataku nie ma francuskich żołnierzy.

Różne warianty irańskiej odpowiedzi były przedmiotem obrad Rady Gabinetowej; służby, dyplomacja, wojsko, administracja wiedzą, jak mają się zachowywać - powiedział PAP szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski. Wydarzenia te na pewno "będą przedmiotem dalszych działań prezydenta i rządu" - dodał.

We wtorek w Pałacu Prezydenckim obradowała Rada Gabinetowa, czyli rząd pod przewodnictwem prezydenta. Jednym z jej tematów była sytuacja na Bliskim Wschodzie po ubiegłotygodniowym ataku amerykańskim w Bagdadzie, w którym zginął m.in. irański generał Kasem Sulejmani.


Czy podczas dzisiejszego przemówienia najwyższy przywódca duchowo polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei mówił o Polsce? Wspominając o wrogach Iranu, wymienił "bardzo mały europejski kraj, mały ale bardzo wrogi, w którym elementy amerykańskie z irańskimi zdrajcami konspirowały razem przeciwko Islamskiej Republice Iranu". Przypomnijmy, że w zeszłym roku w Polsce odbyła się konferencja bliskowschodnia na temat Iranu.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaapelowała w środę rano w Brukseli o dialog w sprawie Iranu, zaprzestanie używania broni oraz deeskalację sytuacji.

"Używanie broni musi się natychmiast skończyć i zostać zastąpione dialogiem" - powiedziała von der Leyen w oświadczeniu dla mediów.

Na szczęście atak Iranu okazał się atakiem propagandowym, nie ma strat w ludziach; jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi sojusznikami w NATO - mówił w środę szef komitetu wykonawczego, poseł PiS Krzysztof Sobolewski.

Czaputowicz podkreślił, że Polska podziela zdanie sojuszników w NATO co do kontynuacji misji w Iraku. "Na razie jest decyzja, żeby kontynuować tę misję; to jest misja o charakterze szkoleniowym, ona jest ważna dla stabilizacji regionu, dla walki z ISIS. Ale zarazem są przyjmowane różne inne warianty, jest też wariant, jeżeli byłoby zbyt duże niebezpieczeństwo, przeniesienia tej misji do Kuwejtu" - powiedział szef resortu spraw zagranicznych.

Stanowisko polskie zakłada - podkreślił Czaputowicz - "wykazanie solidarności z innymi państwami NATO". "Ufamy, że sekretarz generalny NATO będzie podejmował właściwe decyzje w konsultacji z państwami członkowskimi" - powiedział.

Pytany, jak Polska ocenia decyzję USA o zabiciu m.in. irańskiego generała Kasema Sulejmaniego, dowódcy elitarnej jednostki wojskowej Al-Kuds, który zginął pod koniec ubiegłego tygodnia w Bagdadzie w ataku sił USA, Czaputowicz zaznaczył, że jako minister spraw zagraniczny nie chce wdawać się w tego typu debaty.


"Wiemy na pewno, że polscy żołnierze nie ucierpieli w wyniku ataku sił irańskich na amerykańskie cele w Iraku; to dla nas jest najważniejsze" - oświadczył w środę szef MSZ Jacek Czaputowicz. Podkreślił, że Polska podziela zdanie sojuszników w NATO o kontynuacji misji w Iraku. "Mamy kontakt z polskim dowództwem. W jednej z tych baz są polscy żołnierze; wiemy na pewno, że oni nie ucierpieli w wyniku tego ataku, to dla nas jest najważniejsze. Poczekajmy jeszcze na oświadczenie prezydenta Stanów Zjednoczonych - on zapowiedział takie oświadczenie - jak Stany Zjednoczone interpretują tę sytuację" - powiedział szef MSZ.

Polska będzie zachowywać się racjonalnie i w wyważony sposób w porozumieniu z sojusznikami z NATO i UE - powiedział w środę wicerzecznik PiS Radosław Fogiel odnoszący się do sytuacji po odwecie Iranu wobec USA w Iraku. Ocenił, że Polska nie jest narażona na ataki. Fogiel był pytany w programie rozgłośni katolickich "Poranek Siódma9" o to, jak polskie władze będą się zachowywać wobec konfliktu Iranu z USA. "Polska przede wszystkim - i taki jest cel podstawowy rządu - powinna dbać o bezpieczeństwo kraju, bezpieczeństwo obywateli i bezpieczeństwo stacjonujących w regionie" - odpowiedział wicerzecznik PiS. Dodał, że "w tym momencie decyzja NATO jest taka, że kontyngent NATO-owski tam pozostaje; oczywiście uszanujemy ewentualne inne decyzje władz Iraku". Zaznaczył przy tym, że "Polska przede wszystkim będzie zachowywać się racjonalnie i w sposób wyważony w porozumieniu z naszymi sojusznikami, zarówno z NATO jak i z Unii Europejskiej oraz z pozostałych części świata". Ocenił też, że Polska nie jest zagrożona w związku z organizacją w ubiegłym roku w Warszawie konferencji bliskowschodniej, która była określana przez część komentatorów jako antyirańska. "Nie sądzę, żebyśmy byli narażeni na ataki" - stwierdził Fogiel.

USA mogą "odciąć rękę" Iranowi zabijając generała Kasema Sulejmaniego, ale Iran odpowie Ameryce "odcięciem jej nogi" w regionie - oświadczył w środę prezydent Iranu Hasan Rowhani, cytowany przez agencję Fars, nie rozwijając, co dokładnie ma na myśli.

Prezydent zabrał głos kilka godzin po przeprowadzeniu przez siły zbrojne Iranu ataków rakietowych na amerykańskie cele w Iraku.

Środowy atak sił irańskich na amerykańskie cele w Iraku to policzek wymierzony Stanom Zjednoczonym - oświadczył kilka godzin po tym ataku najwyższy przywódca duchowo polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei. Po raz kolejny nazwał USA wrogiem Iranu.

Chamenei, który jest pierwszą osobą w państwie, zażądał od USA, aby ich siły zbrojne wyszły z Bliskiego Wschodu. Według niego amerykańska obecność w tym regionie jest źródłem korupcji.

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz komentuje w Trójce irański atak na amerykańskie bazy

- Wzajemne ataki przeprowadzone przez USA i Iran mogą doprowadzić świat do wojny nuklearnej; powinna zebrać się Rada Bezpieczeństwa ONZ - oświadczył w środę Władimir Dżabarow, wiceszef komisji spraw zagranicznych wyższej izby parlamentu Rosji, Rady Federacji.

Więcej na ten temat

Niemieckim żołnierzom stacjonującym w Irbilu, w irackim Kurdystanie, nic się nie stało - poinformowała w środę nad ranem Bundeswehra, po tym jak Iran dokonał ataku rakietowego na dwie amerykańskie bazy. "Żołnierze podjęli odpowiednie środki ostrożności i wszyscy mają się dobrze" - czytamy na profilu Bundeswehry na Twitterze. W kurdyjskim Irbilu stacjonuje około 115 niemieckich żołnierzy. Wcześniej, we wtorek, Bundeswehra ewakuowała z Bagdadu i At-Tadżi około 30 swoich wojskowych do Jordanii i Kuwejtu.

Minister obrony RFN Annegret Kramp-Karrnebauer w rozmowie w porannym programie telewizji ARD ostro potępiła irańskie ataki rakietowe i zaapelowała o "zrobienie wszystkiego co możliwe, dla uspokojenia sytuacji".

Wielka Brytania potępiła w środę irański atak rakietowy na dwie bazy wojskowe w Iraku, w których stacjonują oddziały międzynarodowej koalicji pod dowództwem Stanów Zjednoczonych, w tym brytyjski personel. "Potępiamy ten atak na irackie bazy wojskowe, w których stacjonowały siły koalicyjne, w tym brytyjskie" - oświadczył minister spraw zagranicznych Zjednoczonego Królestwa Dominic Raab. "Wzywamy Iran, by nie powtarzał tych nierozważnych i niebezpiecznych ataków, a zamiast tego, by pilnie dążył do deeskalacji. Wojna na Bliskim Wschodzie będzie służyć jedynie Daesh (Państwu Islamskiemu) i innym grupom terrorystycznym" - dodał szef dyplomacji.

- Stanowisko polskiego rządu jest takie, żeby kwestie związane z polityką na Bliskim Wschodzie łagodzić; zależy nam, żeby nie eskalować tego konfliktu - podał w środę rzecznik rządu Piotr Müller, komentując sytuację po atakach rakietowych Iranu na bazy USA w Iraku.

- Sytuacja jest niestabilna - przyznał generał Piotrowski.

Jak zapewnił generał Piotrowski, ewakuacja polskich żołnierzy z Iraku na razie nie wchodzi w rachubę

Zakończyła się właśnie konferencja prasowa z gen. dyw. Tomaszem Piotrowskim, dowódcą operacyjnym rodzajów sił zbrojnych, na temat sytuacji po atakach rakietowych na bazy Al Asad i Irbil w Iraku. Jak zapewnił: "Mamy stuprocentową pewność, że zadziałały procedury bezpieczeństwa i nasze wojsko w Iraku jest bezpieczne. Polscy żołnierze byli zarówno w bazie Al Asad i Irbil".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne