Reklama

Reklama

Iran zablokował strategiczną cieśninę? USA zaprzecza

Iran nie kontroluje cieśniny Ormuz - napisał na Twitterze sekretarz stanu USA Mike Pompeo kilka godzin po oświadczeniu dowódcy marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej kontradmirała Alireza Tangsiriego o tym, że jego kraj sprawuje kontrolę nad Zatoką Perską i cieśniną Ormuz.

"Islamska Republika Iranu nie kontroluje Cieśniny Ormuz. Cieśnina jest międzynarodową drogą wodną. Stany Zjednoczone będą nadal współpracować ze swymi partnerami, aby zapewnić swobodę żeglugi i swobodny przepływ towarów na międzynarodowych drogach wodnych" - napisał Pompeo na Twitterze w poniedziałek w nocy czasu waszyngtońskiego.

Reklama

Przedstawiciele władz Iranu grozili w przeszłości zablokowaniem cieśniny Ormuz - ważnego szlaku morskiego, którym transportowana jest ropa naftowa - w reakcji na wrogie działania Stanów Zjednoczonych. 

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton ostrzegał w tym miesiącu, że zablokowanie cieśniny Ormuz byłoby "największym błędem" Teheranu. Takie groźby strony irańskiej uznał jednak za "blef".

Na początku sierpnia prezydent Iranu Hasan Rowhani zagroził zakłóceniem dostaw ropy z państw Zatoki Perskiej przez cieśninę Ormuz, jeśli USA będą próbowały ograniczać irański eksport tego surowca. Przez Ormuz, łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim, przepływa 20 proc. światowej ropy. 

Zablokowaniem cieśniny Teheran groził już wielokrotnie, ostrzegając, że jeśli Iran nie będzie mógł sprzedawać swojej ropy z powodu presji USA, żaden inny kraj regionu też nie będzie mógł tego robić. Na początku lipca, w reakcji na te groźby, rzecznik Centralnego Dowództwa USA zapewnił, że marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych jest gotowa zagwarantować wolność żeglugi i swobodny transport towarów. 

Tymczasem w poniedziałek irańscy prawnicy zwrócili się do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) w Hadze o nakazanie Stanom Zjednoczonym zniesienia sankcji, nałożonych na Teheran przez administrację prezydenta Donalda Trumpa. Strona irańska twierdzi w pozwie, że sankcje USA, szkodzące i tak już słabej gospodarce Iranu, naruszają warunki porozumienia o dobrych stosunkach (Treaty of Amity), zawartego między obu krajami w 1955 roku. Porozumienie to reguluje relacje ekonomiczne i konsularne.

W odpowiedzi sekretarz stanu USA oświadczył, że "zgłoszenie do MTS jest próbą ingerowania w suwerenne prawa Stanów Zjednoczonych w podejmowaniu zgodnych z prawem działań, w tym ponownego narzucania sankcji, które są niezbędne dla ochrony bezpieczeństwa narodowego USA". Jak podkreślił, postępowanie wszczęte przez Iran stanowi nadużycie MTS.

"Iran złożył skargę w zeszłym miesiącu, aby zakwestionować decyzję USA o zaprzestaniu uczestnictwa w porozumieniu nuklearnym (JCPOA) i ponownym nałożeniu sankcji, które zostały zawieszone w ramach tej umowy. Prezydent Trump wycofał się z JCPOA z prostego powodu: nie gwarantowało ono bezpieczeństwa narodu amerykańskiego przed ryzykiem stworzonym przez przywódców Iranu" - czytamy w oświadczeniu Pompeo, opublikowanym na stronie internetowej Departamentu Stanu. 

"Będziemy mocno bronić się przed bezpodstawnymi roszczeniami Iranu w tym tygodniu w Hadze i będziemy nadal współpracować z naszymi sojusznikami, by przeciwdziałać destabilizującym działaniom irańskiego reżimu w regionie, blokować finansowanie przez nich (Irańczyków) terroryzmu i przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się rakiet balistycznych i innych systemów zaawansowanej broni, które zagrażają pokojowi międzynarodowemu i stabilizacji" - napisano. "Dopilnujemy też, że Iran nie będzie miał jak dojść do broni jądrowej - ani teraz, ani nigdy. Stany Zjednoczone stoją u boku Irańczyków, którzy pragną kraju gospodarczych możliwości, przejrzystości rządów i wolności od ucisku" - podkreślono.

Prawnicy amerykańscy pod przewodnictwem doradczyni Departamentu Stanu USA Jennifer Newstead mają wystąpić przed Trybunałem we wtorek. 

Orzeczenia MTS, powołanego do rozstrzygania sporów międzynarodowych, są wiążące, ale Trybunał nie ma żadnych możliwości ich wyegzekwowania.

Agencja AP zwraca uwagę, że porozumienie z USA, na które powołuje się obecnie Iran, zostało podpisane w czasie, kiedy oba kraje były jeszcze sojusznikami. Do zerwania stosunków dyplomatycznych doszło po rewolucji islamskiej w Iranie z 1979 roku. Niemniej jednak, porozumienie z 1955 roku pozostaje w mocy.

W maju Trump ogłosił, że USA wycofują się z porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Umowa ta, podpisana w 2015 roku przez USA, Wielką Brytanię, Francję, Rosję, Chiny, Niemcy i Iran, przewidywała stopniowe znoszenie międzynarodowych sankcji gospodarczych wobec Iranu w zamian za ograniczenie programu jądrowego. USA nałożyły ponownie sankcje na Iran oraz firmy z innych krajów, które prowadzą tam interesy. 

Stany Zjednoczone chcą zredukować do zera przychody Iranu z eksportu ropy i wzywają społeczność międzynarodową do wstrzymania importu surowca z tego kraju. Biały Dom poinformował, że w listopadzie będzie chciał zablokować eksport ropy naftowej z Iranu do jakiegokolwiek kraju.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne