Reklama

Reklama

Iran: Europejczycy nie wypełnili zobowiązań

Szef irańskiej agencji energii atomowej Ali Akbar Salehi ocenił w niedzielę, że europejscy sygnatariusze porozumienia nuklearnego z 2015 roku nie wywiązali się z postanowień umowy. W Teheranie przebywa obecnie szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA).

"Niestety europejscy sygnatariusze nie wypełnili swoich zobowiązań (...). Umowa nie może działać tylko w jedną stronę i dlatego Iran będzie postępował stosownie, tak jak dotychczas robiliśmy, stopniowo ograniczając nasze zobowiązania" - mówił Salehi po spotkaniu z p.o. szefa MAEA Cornelem Ferutą.

Reklama

Umowa nuklearna została zawarta przez Iran ze światowymi mocarstwami - USA, Rosją, Chinami, Wielką Brytanią, Francją i Niemcami. Jej celem było powstrzymanie Iranu przed zbudowaniem broni atomowej, w zamian za stopniowe znoszenie sankcji nałożonych na Teheran.

Jednak w maju 2018 roku prezydent USA Donald Trump, mimo sprzeciwu pozostałych sygnatariuszy, zdecydował o wycofaniu swojego kraju z porozumienia i przywrócił antyirańskie sankcje. Celem tego kroku było m.in. uniemożliwienie Iranowi eksportu ropy naftowej i zmuszenie go do negocjacji w sprawie szerszego porozumienia, obejmującego także irański program rakietowy oraz działania Teheranu w regionie.

Od tego czasu europejscy sygnatariusze usiłują umowę ratować. Iran deklaruje gotowość do rozmów, a jednocześnie co 60 dni stopniowo coraz bardziej ogranicza wypełnianie swoich obowiązków wynikających z porozumienia. Obecnie Teheran wzbogaca uran do poziomu 4,5 proc. - powyżej ustalonego w ramach umowy progu 3,67 proc. Iran przekroczył również zapisany w umowie limit posiadania tego rozszczepialnego materiału. W tym tygodniu kraj ponadto ogłosił, że rozpoczyna prace nad nowymi wirówkami wzbogacającymi uran, by ten proces przyspieszyć. Do produkcji bomby atomowej potrzeba uranu wzbogaconego do 90 proc.

W środę Iran ponownie wyznaczył Europejczykom 60-dniowy termin na działania, które ochroniłyby Teheran przed skutkiem amerykańskich sankcji. Iran zapewnia, że ponownie zacznie przestrzegać zobowiązań, jeśli Europejczykom uda się na nowo zapewnić Teheranowi dostęp do zagranicznego handlu, ograniczony przez amerykańskie sankcje.

"Tajny magazyn atomowy"?

Przebywający w Teheranie p.o. szefa MAEA Feruta spotkał się z Salehim oraz z irańskim ministrem spraw zagranicznych Mohammadem Dżawadem Zarifem. Według półoficjalnej agencji Fars Zarif w rozmowie z Ferutą podkreślił, że ograniczanie obowiązków wynikających z umowy jest przewidziane w jej 36 paragrafie. Zapisano w nim możliwość odejścia od zobowiązań przez jedną ze stron, kiedy inni jego sygnatariusze nie przestrzegają umowy. W ocenie strony irańskiej do zapisów umowy nie stosują się USA.

W wydanym po rozmowach komunikacie MAEA podkreślono, że Feruta nalegał na konieczność "pełnej współpracy ze strony Iranu".

Również w niedzielę Reuters, powołując się na dwóch dyplomatów będących blisko działań MAEA, poinformował o wynikach analizy próbek pobranych przez pracowników agencji w "tajnym magazynie atomowym" w Teheranie, o którym przed rokiem informował premier Izraela Banjamin Netanjahu. Według rozmówców agencji Reutera w miejscu tym znaleziono ślady uranu, co Teheran ma wyjaśnić.

Jeden z dyplomatów powiedział, że wykryty uran nie był wysoko wzbogacony i na jego obecność jest wiele możliwych wyjaśnień. Dotychczas jednak Iran nie wytłumaczył tego MAEA.

Netanjahu, przemawiając we wrześniu 2018 roku na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, mówił, że tajny ośrodek to magazyn atomowy do przechowywania "ogromnych ilości sprzętu i materiałów z tajnego programu nuklearnego Iranu".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje