Reklama

Reklama

Indie: Ponad 40 procent nowo wybranych parlamentarzystów ma zarzuty karne

Ponad 40 procent nowo wybranych parlamentarzystów w Indiach ma zarzuty karne - podaje indyjskie Stowarzyszenie na rzecz Reform Demokratycznych (ADR). Niektórzy z wybranych odpowiadają za morderstwa, gwałty, rozboje, kradzieże, a nawet za terroryzm.

Według ADR co najmniej 233 z 534 wybranych parlamentarzystów ma postępowanie karne. Tworzy to - zdaniem organizacji - niepokojący trend wiodący w złym kierunku dla demokracji. Liczba przypadków osób mających zarzuty i zasiadających w ławach poselskich, jest największa od 2004 roku, kiedy ADR rozpoczęła swój monitoring. W ciągu dekady wzrosła dwukrotnie.

Żaden ze 185 członków parlamentu poprzedniej kadencji, którzy stanęli w obliczu spraw karnych nie został skazany.

Reklama

W tym roku indyjska Państwowa Komisja Wyborcza zobowiązała kandydatów do opublikowania w okresie kampanii szczegółów swoich rejestrów karnych.

ADR prowadzi kampanię mającą na celu wprowadzenie do indyjskiej polityki normy odpowiedzialności. W Sądzie Najwyższym złożyła petycję, zgodnie z którą kandydaci ubiegający się o elekcję mają przedstawiać publicznie informację o swoim wykształceniu, sytuacji majątkowej i kartotece karnej.

Organizacja zapowiada kontynuację walki prawnej o reformę życia politycznego, mimo oporu środowiska polityków. ADR zamierza także domagać się od sądów, aby zakazały osobom mającym zarzuty karne ubiegania się funkcje polityczne.

Wybory w Indiach wygrała kierowana przez obecnego premiera Narendrę Modiego Indyjska Partia Ludowa (BJP). Wraz z koalicjantami zdobyła 353 mandaty uzyskując prawo do samodzielnego rządzenia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne