Reklama

Reklama

Ile ofiar cyklonu? Kilka czy kilkadziesiąt?

Oficjalnie osiem, ale według niepotwierdzonych doniesień co najmniej kilkadziesiąt osób zginęło po uderzeniu cyklonu w wyspy archipelagu Vanuatu, na południowym Pacyfiku. Zniszczenia są ogromne, prezydent prosi o pomoc.

Jak podaje regionalne biuro ONZ tak potężnego cyklonu nie było w tym rejonie od bardzo dawna. Siła wiatru miała sięgać od 270 do nawet 340 kilometrów na godzinę.

Wiele domów jest zniszczonych, mieszkańcy drugą noc spędzają w prymitywnych warunkach. Komunikacja jest utrudniona.

"To było przerażające. Wiatr wyrywał drzewa, a te drzewa uderzały w domy. Budynki są zrównane z ziemią. Wiszą bezładnie kable energetyczne. Widok tu, w stolicy Port Villa, jest wstrząsający" - mówi BBC Chloe Morrison z organizacji pomocowej World Vision.

Reklama

Prezydent Vanuatu Baldwin Lonsdale przebywał akurat w Japonii, gdzie zaapelował o pomoc.

"Mówię z ciężkim sercem. Proszę w imieniu rządu i narodu o wsparcie" - powiedział.

ONZ cytuje niepotwierdzone doniesienia, według których w północno-wschodniej części kraju mogły zginąć 44 osoby.

Dowiedz się więcej na temat: Vanuatu | cyklon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy