Reklama

Reklama

​HRW: Chiny rozszerzają represje na obszarach tybetańskich

Chiny rozszerzyły represjonowanie dysydentów na wiejskie rejony Tybetu, zwiększając nadzór i kontrolę nad małymi miastami i wsiami - wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu organizacji obrońców praw człowieka Human Rights Watch (HRW).


Reklama

Z raportu wynika, że wzmożona kontrola doprowadziła do bezprecedensowej liczby zatrzymań i protestów. Tybet pozostaje zamknięty dla dziennikarzy, badaczy i turystów poza grupami dopuszczonymi do podróżowania tam przez władze.

Dotarcie do informacji z tybetańskich rejonów w innych chińskich prowincjach i regionach jest utrudnione; autonomiczne tybetańskie prefektury i okręgi znajdują się w Syczuanie, Yunnanie, Gansu i Cinghaju. HRW dysponuje informacjami o aresztowaniach 479 Tybetańczyków w latach 2013-15; z aresztowanych 153 skazano na kary więzienia.

Zatrzymania protestujących miały miejsca w samym Tybecie i głównie w prowincjach Syczuan oraz Cinghaj i Gansu, w których HRW udało się uzyskać wiarygodne dane od tamtejszych chińskich władz, organizacji wychodźczych i mediów zagranicznych.

"Tybetańskie rejony stanowią główny front szeroko zakrojonych prześladowań pokojowo nastawionych dysydentów" - powiedziała szefowa chińskiego oddziału HRW Sophie Richardson.

Większość protestów i zatrzymań wzmiankowanych w raporcie miała miejsce na obszarach wiejskich. Zdaniem HRW sugeruje to, iż na terenach wiejskich, zamieszkiwanych w 80 proc. przez Tybetańczyków, rośnie opozycja wobec władz.

Organizacja ta podkreśla, że w rejonach tych stanowisko władz ulega zmianie i działania dotąd uważane za nieszkodliwe prowadzą do aresztowań. Podobnie zmienił się profil zatrzymanych. Mnisi stanowią tylko 39 proc. aresztowanych i osądzonych - obecnie większość zatrzymanych to przywódcy społeczności, działacze ochrony środowiska i zwykli obywatele związani działalnością społeczną i kulturalną, pisarze i piosenkarze.

Zdaniem HRW aresztowania lokalnych przywódców i popieranie ich przez społeczność podczas protestów to nowe zjawisko.

Organizacja wskazuje również na nieprawidłowości w aresztach policyjnych, w których doszło do śmierci 14 osób - albo w trakcie pobytu w nich, albo wkrótce po wypuszczeniu z aresztu.

Niepokoje społeczne i aresztowania w tybetańskich rejonach Chin zbiegają się z prowadzona przez rząd kampanią "utrzymania stabilizacji". Na tych terenach od 2011 roku oznacza ona zwiększenie sił policyjnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne