Reklama

Reklama

Holendrzy nie chcą przepraszać za niewolnictwo

56 proc. Holendrów uważa, że ich kraj odegrał poważną rolę w historii niewolnictwa, ale 55 proc. badanych nie uważa, że należy za to przepraszać. Takie są wyniki sondażu pracowni I&O, zleconego przez dziennik "Trouw" i opublikowanego w weekendowym wydaniu gazety.

Cytowany przez "Twouw" Wietse van Engeland z sondażowni I&O twierdzi, że temat niewolnictwa specjalnie nie interesuje rdzennych Holendrów. - Oni naturalnie dostrzegają powagę przeszłości niewolnictwa, ale nie odczuwają potrzeby przeprosin ani jakichkolwiek badań historycznych - mówi. 

Reklama

Konkluzję van Engelanda potwierdzają wyniki sondażu, które jednoznacznie pokazują ogromną przepaść w ocenie niewolniczej przeszłości Niderlandów ze względu na pochodzenie etniczne respondentów. Dwie trzecie rdzennych Holendrów (62 proc.) uważa, że przeprosiny za niewolnictwo nie są dobrym pomysłem, przeciwnego zdania jest większość Holendrów ze środowisk migracyjnych - 70 procent ankietowanych pochodzenia surinamskiego, marokańskiego i tureckiego uważa, że należy przeprosić.

Dziennik "Trouw" wskazuje na sporą rozbieżność wśród elektoratów poszczególnych partii politycznych. Jeśli spojrzeć na preferencje polityczne, tylko wyborcy lewicowej Groen/Links (70 proc.) i socjalliberalnej D66 (53 proc.) opowiadają się za przeproszeniem, w przypadku chadeckiej CDA oraz liberalnej VVD jest to 18 i 20 procent. 

W elektoracie skrajnej prawicy Geerta Wildersa (PVV) ten współczynnik wynosi jedynie 8 proc. Cytowany przez dziennik zwolennik PVV, stwierdził, że "Murzyni powinni być nam wdzięczni, że sprowadziliśmy ich przodków jako niewolników, w przeciwnym razie nadal byliby głodni w ciemnej Afryce".

Premier mówił, że przeprosiny za niewolnictwo są "niemądre"

Amsterdam i Rotterdam rozważają wystosowanie oficjalnych przeprosin. Portal NOS przypomina, że oba miasta budowały swoje bogactwo dzięki niewolnictwu. Jednak premier Mark Rutte mówił w zeszłym roku w parlamencie, że przeprosiny za niewolnictwo są "niemądre", ponieważ mogą wywołać polaryzację. "Jeśli to zrobię, to dla kogo, komu je oferuję? Jak daleko mamy się cofnąć?" - przypomina ubiegłoroczną wypowiedź premiera "Trouw".

Ankietowani przeciwnicy przeprosin często powtarzają argumenty Ruttego. Wielu twierdzi, że "nie można przepraszać w imieniu poprzednich pokoleń". Ankietowany wyborca chadeckiej Christien Union (CU) podał często powtarzany na otwarte pytanie zawarte w ankiecie argument, że "dzięki niewolnictwu ci ludzie są moim zdaniem w lepszym świecie".

Radny Amsterdamu Rutger Groot Wassink (Groen/Links), który w ubiegłym roku mówił portalowi NOS, że nie wie, czy miasto powinno przeprosić za niewolniczą przeszłość, jest obecnie bardziej stanowczy. Piątkowy "Trouw" cytuje jego wypowiedź, w której podkreśla, że przeprosiny są punktem wyjścia do dalszego dialogu. "Dane z sondażu mnie nie zniechęcają. Jeśli razem zmierzymy się z przeszłością i zaczniemy o niej dyskutować, nie mogę wykluczyć, że za jakiś czas te liczby będą wyglądać zupełnie inaczej" - powiedział Groot Wassink.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje