Reklama

Reklama

Gubernator Nowego Jorku zwrócił się do protestujących

Gubernator Nowego Jorku Andrew Cuomo ocenił, że protesty przeciwko brutalności policji miały w większości pokojowy charakter, a demonstranci powinni domagać się zmian na poziomie krajowym.

Na konferencji prasowej w Albany Cuomo zwrócił uwagę na gniew, frustrację i zmęczenie społeczeństwa napiętą sytuacją. Aby to zmienić, dodał, niezbędne jest działanie. Przypomniał, że zgodnie z podręcznikami politycy przewodzą, a ludzie za nimi podążają, ale często kolejność jest odwrotna.

Reklama

Nawiązał do spostrzeżenia amerykańskiego reformatora społecznego Fredericka Douglassa, że bez walki nie ma postępu. Uznał to za sposobność, by krajowi przewodził stan Nowy Jork. Za dowód, że już tak się dzieje, podał m.in. podwyższenie minimalnej stawki godzinowej, brak opłat za naukę na publicznych uczelniach oraz planowaną reformę wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych.

"Moim zdaniem wraz z programem reformy (policji po śmierci) George'a Floyda, co protestujący pragną osiągnąć, powinni oni postawić poprzeczkę nawet wyżej. Powinni być odważniejsi i żądać reformy na poziomie federalnym. Jeśli chcecie zmienić ten kraj, musi się to stać na poziomie krajowym" - przekonywał.

"Ale u źródła nierówności i niesprawiedliwości leży system edukacji. Mamy w tym kraju, o czym każdy wie, dwa systemy edukacyjne, jeden dla bogatych, drugi dla biednych. W naszym stanie, najbardziej progresywnym w Stanach Zjednoczonych, bogate szkoły wydają 36 tys. dolarów na ucznia, a biedne 13 tys." - powiedział.

Akcentował, że od pierwszego dnia w szkole jakość edukacji zależy od tego, gdzie uczeń mieszka i ile zarabiają jego rodzice.

"To jest niesłuszne, niesprawiedliwe" - uznał argumentując, że wynika to z polityki federalnej, co prowadzi do ubóstwa dzieci w najbogatszym kraju na świecie oraz wad w administrowanym przez Waszyngton programie niedrogich mieszkań.

"Jeśli chcecie teraz dokonać zmian, przejdźcie do podstawowych kwestii. To naprawdę tworzy nierówność i niesprawiedliwość" - przekonywał gubernator.

Protesty, a koronawirus

Cuomo o demonstracjach mówił też w kontekście pandemii koronawirusa. Powołując się na opinie ekspertów, przestrzegał, że protesty mogły nasilić rozprzestrzenianie się wirusa.

Nie wszyscy manifestanci nosili maski, w tłumie nie przestrzegano wymogu zachowania dystansu społecznego. Okres inkubacji koronawirusa trwa około dwóch tygodni.

Aby zapobiec rozszerzaniu się infekcji, Cuomo zapowiedział przeprowadzanie w mieście Nowy Jork 35 tys. testów na koronawirusa dziennie. Władze stanów podejmą niezbędne działania zależnie od rezultatów - dodał. Zachęcał uczestników protestów do poddania się badaniu.

Gubernator mówił też o sukcesach osiągniętych w walce z wirusem. Jako przykład podał, że na 60 435 testów przeprowadzonych w całym stanie w weekend, tylko 781 dało wynik pozytywny. W ostatniej dobie zmarło 45 zakażonych w porównaniu z 35 osobami w poprzednich 24 godzinach.

Pierwsza faza reaktywowania gospodarki

W tym kontekście Cuomo zapowiadał od poniedziałku pierwszą fazę reaktywowania gospodarki w mieście Nowy Jork. W drugą fazę wejdzie we wtorek Westchester, a w środę Long Island.

Według statystyk z niedzieli rano w stanie Nowym Jork odnotowano łącznie 377 316 potwierdzonych przypadków wirusa. Liczba ofiar śmiertelnych sięga 24 212.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama