Reklama

Reklama

​Greta Thunberg kpi z marsjańskiej turystyki. Opublikowała wideo

Zdaniem aktywistki jeden procent najbogatszych ucieknie ze zniszczonej Ziemi i zacznie jeszcze raz na nieskażonej planecie, pozostawiając 99 proc. ludności na pastwę efektów zmian klimatu, wojen i zanieczyszczenia.

W oczekiwaniu na czwartkowe lądowanie na Marsie łazika Perseverance, wystrzelonego przez NASA, aktywistka klimatyczna Greta Thunberg korzysta z okazji, by uderzyć w agencje kosmiczne i rządy. Szwedka zwraca uwagę na to, że wydają one miliardy dolarów na odwiedzanie innych planet, podczas gdy nasza własna cierpi - informuje "Daily Mail".

Reklama

Greta opublikowała wideoklip zatytułowany "1%" i utrzymany w stylistyce reklamy stworzonej przez przemysł turystyczny. Pokazuje on Marsa jako planetę nietkniętą przez zanieczyszczenie, bez wojen, aktywności kryminalnej, oferującą przygody, o jakich dotąd można było tylko śnić i widoki zapierające dech w piersiach. Nie trzeba tam też znosić stresu wynikającego ze zmian klimatu i pandemii. 

Mars zaoferuje "wolność ostateczną" temu jednemu procentowi, który czmychnie tam z Ziemi. Pozostałe 99 proc. może o tym tylko pomarzyć. "A jeśli chodzi o 99 proc. pozostających na Ziemi, lepiej naprawmy zmiany klimatu" - czytamy na przedostatniej planszy materiału.   

Chcą pokazać "czysty nonsens"

Rzecznik kampanii klimatycznej Piątki dla Przyszłości, zainicjowanej przez Gretę Thunberg w 2018 roku, podkreśla, że celem klipu jest podkreślenie "czystego nonsensu".

- Programy kosmiczne finansowane przez rząd i jeden procent najbogatszych ludzi świata są skupione laserowo na Marsie. Sam łazik Perseverance kosztował 2,7 mld dolarów. Większość ludzi nie będzie jednak miała szansy odwiedzić Marsa, albo zamieszkać na tej planecie.

Klip "1%" podkreśla, że zdaniem Piątków dla Ziemi najbogatsi traktują Marsa jako nowe miejsce do życia po zniszczeniu Ziemi. Tylko oni mają bowiem środki potrzebne do tego, by uciec z umierającego globu, pozostawiając 99 proc. populacji za sobą. Przedstawiciele wspomnianego jednego procenta wydają się jednak niewzruszeni skierowaną do nich kampanią.

Kontrowersyjny CEO SpaceX Elon Musk zamierza wysłać pierwszych ludzi na Marsa już w 2026 roku, a miliarder Jeff Bezos ma nadzieję, że wraz ze swoją firmą Blue Origin, także wyruszy na Czerwoną Planetę. Firmy SpaceX i Axiom zamierzają włączyć do swojej oferty wycieczki na Międzynarodową Stację Kosmiczną dla bogatych. W ramach pierwszej takiej wyprawy polecą trzy osoby, z których każda zapłaciła za spełnienie marzenia 55 mln dolarów.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy