Reklama

Reklama

Greckie władze zaostrzają przepisy o ochronie zwierząt

W reakcji na doniesienia obrońców zwierząt o fatalnej sytuacji osłów i mułów wykorzystywanych jako środek transportu dla turystów odwiedzających wyspę Santorini, greckie władze zdecydowały się na zaostrzenie przepisów. Jak informuje "Daily Mail", grzywny za męczenie zwierząt mogą wynieść nawet 30 tys. euro.

Jak relacjonuje PETA, sytuacja zwierząt jest fatalna. Osły i muły mają otwarte rany, krwawiące urazy i otarcia. Wiele z nich wynika z tego, że zakłada się im niedopasowane i prowizoryczne siodła.  Zwierzęta zmusza się do zakładania kagańców z ostrymi brzegami, które mogą ranić zarówno je, jak i ludzi. Latem na Santorini panują wysokie temperatury. Osłom i mułom, dźwigającym na swoich grzbietach turystów, odmawia się wody, cienia i odpoczynku. Jak informuje PETA, zwierzęta bywają wiązane tak ciasno, że nie mogą dosięgnąć łbami wody i paszy.

Reklama

Każdego roku na Santorini przybywają miliony turystów, co oznacza, że każdego dnia do portu przypływają tysiące osób, które chcą się dostać do miasta. Najczęściej wybieranym środkiem transportu jest grzbiet zwierząt pociągowych. Jak podkreśla "New York Post", na co dzień pracujące osły i muły wnoszą turystów z portu do miasta, pnąc się w górę na wysokość 400 metrów n.p.m. Pokonują składającą się z 500 stopni trasę kilka razy dziennie.

W reakcji na wezwania obrońców zwierząt władze Grecji zdecydowały się na wprowadzenie przepisów zakazujących obciążania osłów i mułów ładunkiem o wadze przekraczającej 100 kg, lub jedną piątą ich wagi. Mimo tej zmiany przepisów, zwierzęta nie tylko nadal dźwigają turystów z nadwagą, ale też wciąż stosowana jest wobec nich przemoc. "Santorini trzyma się na uboczu Grecji i greckiego prawa - to całkowicie niecywilizowane miejsce, gdzie ludzie otwarcie batożą osły i muły, zmuszając je do ciężkiej pracy dzień za dniem" - stwierdza szefowa PETA Ingrid Newkirk w materiale opublikowanym na stronie organizacji.

W sprawę zaangażował się amerykański perkusista Tommy Lee, który razem z byłą żoną Pamelą Anderson, wielokrotnie wspierał walkę o prawa zwierząt. Urodzony w Atenach muzyk chętnie podkreśla swoje greckie korzenie. Zdecydował się także napisać do greckiego ministra rolnictwa Makisa Voridisa. W swoim liście podkreślał, że sytuacja osłów i mułów na Santorini psuje reputację całej Grecji. "Jak rozumiem masz władzę aby zatrzymać to okrucieństwo i uczynić Santorini miejscem gościnnym tak dla ludzi, jak i dla zwierząt. Proszę, zatrzymaj natychmiast tę staromodną przemoc wobec 'zwierzęcych taksówek'" - pisał do członka greckiego rządu.

Greckie Ministerstwo Rolnictwa postanowiło zareagować i przychylić się częściowo do apeli obrońców zwierząt. "Celem ministerstwa w związku z nadchodzącym sezonem turystycznym jest zaostrzenie odpowiedni kontroli w całej Grecji. W przypadku wykrycia naruszenia obowiązujących przepisów, przestępcy będą podlegać surowym karom. Należy zauważyć, że przewidywana grzywna może wynieść nawet do 30 tys. euro" - poinformował Voridis, cytowany przez "Greek Reporter". "Uważamy, że to droga do tego, by zachowywać i wzmacniać charakter lokalnych społeczności, wzmacniać ich ekonomię, przy jednoczesnej ochronie zwierząt" - dodał.       

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje