Reklama

Reklama

Górski Karabach: Żadna ze stron nie przestrzega rozejmu

Żadna ze stron konfliktu w Górskim Karabachu nie przestrzega rozejmu. Azerbejdżan i Armenia oskarżają się wzajemnie o prowadzenie ostrzału oddziałów stacjonujących na linii rozgraniczającej.

Działania zbrojne w tym separatystycznym regionie Kaukazu rozpoczęły się w nocy z 1 na 2 kwietnia. Mimo starań Moskwy i Waszyngtonu rozejm, który zwaśnione strony zawarły w ubiegłym tygodniu wciąż jest naruszany.

Reklama

Według ekspertów, Armenia i Azerbejdżan wykorzystują w konflikcie: artylerię, wojska pancerne i lotnictwo.

Nie wiadomo ile dokładnie osób zginęło po obu stronach, ale szacuje się, iż życie straciło kilkudziesięciu żołnierzy zarówno armeńskiej, jak i azerbejdżańskiej armii.

Separatyści ze Stepanakertu żądają uznania przez społeczność międzynarodową ich niepodległości. Z kolei Azerbejdżan, powołując się na historyczne związki, domaga się włączenia Górskiego Karabachu w swoje granice.

Konflikt o ten region rozpoczął się tuż przed rozpadem ZSRR. Ormianie mieszkający w tej części Kaukazu, która znajdowała się w granicach Azerbejdżańskiej SRR, wspierani przez Erywań, ogłosili niepodległość. Natomiast Baku nie chciało wyrazić zgody na oderwanie enklawy od swojego terytorium.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje