Reklama

Reklama

Główny doradca Boris Johnsona odszedł w trybie natychmiastowym

Wbrew wcześniejszym zapewnieniom, Dominic Cummings, główny doradca brytyjskiego premiera Borisa Johnsona, zrezygnował w piątek (13 listopada) ze stanowiska w trybie natychmiastowym - podały stacje BBC i Sky News.

Jeszcze w piątek rano Cummings mówił, że pogłoski, jakoby groził on swoim odejściem, są zmyślone, i że zamierza zrezygnować ze stanowiska przed końcem roku, tak jak to zapowiadał jeszcze w styczniu. O tym, że Cummings pozostanie do końca roku, mówił też w czwartek rzecznik Johnsona.

To nie jedyna rezygnacja

Reklama

Tymczasem jak podaje BBC, w piątek w ciągu dnia Cummings rozmawiał z Johnsonem i podczas tej rozmowy zdecydowano, że lepiej będzie, jeśli odejdzie ze stanowiska w trybie natychmiastowym. W związku z rezygnacją Cummingsa również od razu odszedł dyrektor ds. komunikacji na Downing Street Lee Cain, który rezygnację złożył w nocy ze środy na czwartek, ale miał pozostać na stanowisku do końca roku.

To właśnie od osoby Caina - bliskiego kolegi Cummingsa - zaczęła się trwająca kilka dni próba sił w najbliższym otoczeniu Johnsona. Cain miał zostać awansowany na szefa sztabu na Downing Street, ale Johnson miał się z tego wycofać wskutek negatywnych reakcji, jakie wzbudził ten pomysł. Według źródeł sprzeciwiała się temu m.in. jego narzeczona Carrie Symonds, była szefowa ds. komunikacji w Partii Konserwatywnej, oraz nowa rzeczniczka prasowa premiera Allegra Stratton. Natychmiast po rezygnacji Caina pojawiły się spekulacje co do przyszłości Cummingsa.

Kim jest Cummings?

48-letni Cummings, strateg polityczny, który pełnił kluczową rolę w kampanii Vote Leave przed referendum w sprawie brexitu w 2016 r., został zatrudniony przez Johnsona w roli głównego doradcy natychmiast po tym, gdy ten objął urząd premiera w lipcu zeszłego roku. Postrzegany był jako szara eminencja na Downing Street. Trudno mu odmówić politycznego zmysłu, ale kontrowersje budził duży wpływ, jaki miał na Johnsona, szczególnie, że jako doradca nie podlegał kontroli parlamentu, a także jego postawa, odbierana jako arogancka.

W maju tego roku media ujawniły, że Cummings kilka dni po wprowadzeniu lockdownu, gdy obowiązywał zakaz przemieszczania się bez uzasadnionego powodu, przejechał ponad 400 km do posiadłości rodziców w Durham. Mimo bardzo naciąganych tłumaczeń Cummingsa - wyjaśniał on, że mając podejrzenie koronawirusa, nie miał z kim zostawić dziecka - oraz presji mediów i opozycji, by go zwolnić, Johnson zdecydował się wówczas pozostawić go na stanowisku, licząc, że sprawa z czasem przycichnie.

Tymczasem jak podał dziennik "Daily Telegraph", faworytem do objęcia stanowiska szefa sztabu na Downing Street, czyli tego, które początkowo Johnson miał zaproponować Cainowi, jest były minister finansów Sajid Javid. Odszedł on z rządu w lutym, nie godząc się na forsowany przez Cummingsa pomysł podporządkowania doradców ministerstwa finansów urzędowi premiera.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy