Reklama

Reklama

Francja: Gasną nadzieje na odpowiedź UE na kryzys migracyjny

Francuscy komentatorzy negatywnie oceniają w poniedziałek brukselski miniszczyt Unii Europejskiej. "W Brukseli gaśnie nadzieja na europejską odpowiedź na wyzwanie migracyjne" - streszcza nastroje tytuł w dzienniku ekonomicznym "Les Echos".

Wysłannik telewizji FR3 do Brukseli Pascal Verdeau w porannym programie powiedział, że dążeniem Paryża jest "zamknięcie portów i granic państwowych, a więc śmierć strefy Schengen".

"Nieformalny miniszczyt migracyjny potoczył się jeszcze gorzej niż przewidywano" - głosi z kolei tytuł poniedziałkowego numeru dziennika "Le Figaro".

Reklama

Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron mówią o porozumieniach w ograniczonych grupach państw członkowskich; "to paliatyw świadczący o coraz większych różnicach stanowisk dotyczących tej wywołującej napięcie kwestii" - komentuje "Les Echos".

"Reforma systemu dublińskiego (według którego rozpatrzenie wniosku o azyl i opieka nad osobą o azyl się ubiegającą jest po stronie kraju, w którym dany imigrant przekroczył granicę UE) wciąż jest w fazie projektu. Ten regulamin to pułapka na Rzym, ale również na Ateny i Madryt. To z powodu tej procedury we włoskich ośrodkach przyjęć stłoczyło się pół miliona przesiedleńców, z którymi Włochy nie wiedzą, co robić" - ocenia zastępca redaktora naczelnego "Le Figaro" Jean-Marc Leclerc. 

"Bandażowanie protezy"

Jego zdaniem pomysł prezydenta Macrona, by pod nazwą "platformy regionalne" stworzyć w Europie obozy przejściowe dla starających się o azyl, to kolejne obciążenie dla Włoch. Prezydentowi Francji - przypomina redaktor "Le Figaro" - nie udało się tego zrealizować w Libii ani w innych krajach tranzytu migrantów.

"Czy natychmiast narzuci się krajom UE kontyngenty migrantów? Te same, których za nic nie chciał Paryż za prezydentury (Francois) Hollande’a, które od zawsze odrzucają kraje V4?" - pyta Leclerc, przewidując, że "Włochy na pewno nie zgodzą się, by decydowały za nie sąsiednie kraje".

"Bandażowaniem protezy" nazwał projekty przekształcenia Frontexu w pełnowymiarową straż graniczną i przybrzeżną uczestnik debaty w radiu France Info. Z kolei Leclerc w "Le Figaro" zastanawia się, "do czego ma służyć ten cerber w systemie, w którym w podróż (migrantów) wysyłają przemytnicy, a statki organizacji pozarządowych za każdym razem przejmują uciekinierów w imię humanitaryzmu".

"Po co podtrzymywać Unię, gdy wszystko idzie tak źle"

Inny komentator "Le Figaro" nazwał NGO "darmowymi uczestnikami wielkiego procesu przemytu ludzi, którego obroty od dawna prześcignęły zyski z handlu narkotykami". 

Zdaniem dziennikarza przemyt ten jest wielce szkodliwy zarówno dla państw afrykańskich, jak i europejskich, ponieważ "pozbawia Afrykę inteligentnej i przedsiębiorczej młodzieży, gdyż 3 tys. euro, jakie płaci się przemytnikom, to poważna w Afryce suma i trzeba być bardzo zaradnym, by ją zebrać". A w Europie "niekontrolowane przybycie wielkiej masy migrantów, słabo obytych z kulturą europejską, poważnie destabilizuje państwa Unii". "Przykładem może być brexit i wybory parlamentarne we Włoszech" - ocenił komentator.

Natomiast szef strony internetowej dziennika "Le Monde" Alexis Poulin zastanawiał się w France Info, "po co podtrzymywać Unię, gdy wszystko idzie tak źle". Dziennikarz protestował przeciw piętnowaniu "populistów", przypominając, jak podczas kampanii również obecny prezydent Francji powiedział, że też jest populistą. Ważne jest, by Europa odrzuciła technokratyzm i wczuła się w problemy ludzkie. Jeśli tego nie zrobi to kryzys migracyjny może zniszczyć Unię - ostrzegał Poulin.

Z Paryża Ludwik Lewin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje