Reklama

Reklama

"Financial Times": Polska liderem państw Europy Środkowej?

Polska ma nadzieję, że wizyta Donalda Trumpa pomoże krajowi rozwijać jego regionalne ambicje. Warszawa chce się przedstawiać jako liderka sojuszu państw Europy Środkowej i Wschodniej, który ma być przeciwwagą dla "starej Europy" - pisze "Financial Times".

Jak ocenia w środę dziennikarz "FT" Neil Buckley, Prawo i Sprawiedliwość postrzega wizytę prezydenta USA w Polsce jako możliwość zwiększenia wiarygodności inicjatywy Trójmorza, która w dużym stopniu była inspirowana przez Polskę. Chodzi też o zwiększenie wiarygodności wysiłków Warszawy, by "przedstawić swój kraj jako domniemanego lidera sojuszu Europy Środkowej i Wschodniej, który nie jest gotów pozwolić Europie Zachodniej, by zawsze stawiała na swoim" - dodaje "FT". Według dziennika Warszawa i niektóre inne stolice postrzegają inicjatywę jako przeciwwagę do francusko-niemieckiej dominacji w UE.

Reklama

Wizyta Trumpa w Polsce ma znaczenie nie tylko ze względu na to, czego dowodzi na temat amerykańskiej polityki wobec Europy, ale także z powodu tego, co mówi na temat stosunków między krajami wschodu i zachodu kontynentu - podkreśla Buckley.

Dziennik wyjaśnia, że inicjatywa Trójmorza - w której uczestniczy "11 byłych państw komunistycznych, teraz należących do UE i za czasów George'a W. Busha nazywanych 'nową' Europą, plus Austria" - jest pomyślana jako niezwykle potrzebna próba wzmocnienia zacofanych powiązań energetycznych i transportowych na linii północ-południe w Europie Środkowej, a nie tylko projektów wschód-zachód, które dominują od lat 90.

Jeden z projektów dotyczy korytarza gazowego łączącego terminal LNG na wybrzeżu bałtyckim w Polsce z planowanym terminalem na chorwackiej wyspie na Adriatyku.

Gazeta uważa, że po pierwszej dostawie LNG z USA do Polski rozwijanie takiego trzonu energetycznego może zwiększyć szanse USA na eksportowanie większej ilości gazu do Europy, co jest jednym z priorytetów Trumpa.

Jak dodaje "FT", może też to stanowić alternatywę dla planowanego przez Rosję gazociągu Nord Stream 2, który ma dostarczać błękitne paliwo do Niemiec pod Bałtykiem, z pominięciem Polski i Ukrainy. Dziennik przypomina, że Senat USA w ub. miesiącu przyjął nowe sankcje wycelowane w Nord Stream, co spotkało się z poparciem krajów Europy Środkowej i ostrą krytyką Berlina."I tutaj leży potencjalnie głębsze znaczenie inicjatywy Trójmorza. Warszawa i niektóre inne stolice postrzegają ją jako przeciwwagę do francusko-niemieckiej dominacji w UE. Kraje Europy Środkowej obawiają się, że wybór Emmanuela Macrona na nowego prezydenta Francji może doprowadzić do wspólnych nacisków Macrona i kanclerz Niemiec Angeli Merkel w kierunku głębszej integracji politycznej i fiskalnej, wobec czego niektóre części Nowej Europy czują się nieswojo" - czytamy.

Inicjatywa przypomina również ideę Międzymorza, niezrealizowany pomysł Józefa Piłsudskiego dotyczący federacji pod wodzą Warszawy między morzami Bałtyckim i Czarnym, by być przeciwwagą dla ekspansjonizmu Niemiec i Rosji - dodaje "FT".

Na razie inicjatywa Trójmorza jest pozbawiona elementu bezpieczeństwa, który był kluczowy dla Międzymorza - pisze. Wykluczone są z niej kraje spoza UE i spoza NATO, takie jak Ukraina, które w największym stopniu potrzebują sojuszu bezpieczeństwa. "Jednak niektóre inne państwa podejrzewają, że Warszawa aspiruje do tego, by z czasem dać inicjatywie większy wymiar polityczny i w kwestiach bezpieczeństwa" - dodaje dziennik.

"Ostatecznie jednak centralna rola Polski może uniemożliwić inicjatywie zdobycie prawdziwej wagi politycznej w UE. Osłabienie przez Warszawę demokratycznego mechanizmu wzajemnej kontroli władzy za rządów PiS-u, na wzór Węgier, sprawia, że jest mniej prawdopodobne, że zachodnioeuropejskie stolice nie będą wyrażały swych obaw" - uważa "FT".

Według autora sprawia to, że niektórzy sąsiedzi dystansują się od Warszawy. "Kraje Europy Środkowej i Wschodniej mogą z podejrzliwością patrzeć na naciski Paryża i Berlina w sprawie głębszej integracji w ramach UE. Jednak wiele z tych państw zdaje sobie sprawę, że są za bardzo uzależnione politycznie i gospodarczej od Niemiec, by temu się sprzeciwiać, nawet jeśli celem wizyty Trumpa jest zachęcenie ich do tego" - konkluduje "FT".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje