Reklama

Reklama

"FAZ": Czas na ponowne potwierdzenie niemieckiej winy

Bundestag, prezydent lub kanclerz Niemiec powinni ponownie potwierdzić niemiecką winę za zbrodnie, co pomogłoby rozwiązać polsko-izraelski spór o ustawę IPN - twierdzi FAZ.

Bundestag, prezydent lub kanclerz Niemiec powinni potwierdzić niemiecką winę za zbrodnie wojenne przyczyniając się w ten sposób do rozwiązania sporu między Izraelem a Polską o nowelizację ustawy o IPN - pisze FAZ

Reklama

"W polsko-izraelskim sporze o uwikłanie niektórych Polaków w przestępstwa nazistów brakuje jednego głosu - głosu Niemiec" - pisze Konrad Schuller w niedzielnym wydaniu "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung".

"Argumenty podnoszone w sporze zarówno w Warszawie, jak i w Jerozolimie wskazują w tym samym kierunku: na Berlin" - zaznacza niemiecki dziennikarz.

"W Izraelu tli się podejrzenie, że Polska chce zatuszować to, że niektórzy jej obywatele (przy całym oporze wobec nazistów) kolaborowali z Niemcami przy Holokauście" - pisze autor.

Pomoc Polaków

Schuller podkreśla, że wielu Żydów zdaje sobie sprawę, że ich przodkowie nie przeżyliby wojny, gdyby nie pomoc ze strony Polaków. Jednak wiedzą oni także, że istnieli Polacy, który "szantażowali lub mordowali Żydów".

Nowelizacja ustawy o IPN, która wprowadza karę grzywny lub karę do trzech lat pozbawienia wolności za określenia w rodzaju "polski obóz koncentracyjny" interpretowana jest w Izraelu jako "próba odżegnania się przez Polskę od wszelkiej odpowiedzialności".

W Polsce natomiast istnieje obawa, że zbrodnie niemieckich nazistów mogą z upływem czasu zacząć być przypisywane Polsce, ponieważ niemieckie obozy zagłady znajdowały się na polskiej ziemi.

"Wielu Polaków jest przekonanych, że taka reinterpretacja jest celem niemieckiej polityki historycznej" - pisze Schuller. Autor przyznaje, że ze względu na bestialstwo niemieckiej okupacji, Polakom trudno jest uwierzyć w szczerość niemieckiej odpowiedzialności za winy. "Na prawicy obowiązuje wręcz dogmat, że Berlin chce uczynić ze sprawców ofiary" - dodaje niemiecki dziennikarz.

Schuller podkreśla, że źródłem "gniewu i lęku" w obu krajach - Izraelu i Polsce - są Niemcy, dlatego Berlin mógłby odegrać pomocną rolę w rozwiązaniu konfliktu pomiędzy ofiarami III Rzeszy.

Ponowny gest

Autor uważa, że powinno to nastąpić w formie ponownego potwierdzenia przez Niemcy odpowiedzialności za zbrodnie. Wzorem jest według niego gest kanclerza Willy Brandta, który w grudniu 1970 roku ukląkł przed Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie.

"Nowe potwierdzenie niemieckiego sprawstwa zwróciłoby uwagę na fakt, że kolaboracja niektórych Polaków była zjawiskiem drugorzędnym w całości niemieckiego terroru" - pisze Schuller.

Właściwe dobrane słowa mogłyby też złagodzić polskie obawy przed "pełzającym fałszowaniem historii", które miałoby jakoby prowadzić do przedstawienia Polaków jako winnych. Zdaniem Schullera powstałaby wówczas szansa na ponowne przemyślenie przez stronę polską przyjętej ustawy.

"Jedno słowo Bundestagu, kanclerz czy prezydenta mogłoby pomóc - tak jak wówczas pomógł wielki gest Willy'ego Brandta" - kończy Schuller swój komentarz.

W sobotę wieczorem (3.02.2018) głos zabrał szef MSZ Niemiec Sigmar Gabriel. Polityk SPD oświadczył, że nie ma żadnych wątpliwości, że obozy były niemieckie

"Nie ma najmniejszej wątpliwości, kto ponosi winę za obozy zagłady, kto nimi zarządzał i mordował w nich miliony europejskich Żydów, a mianowicie Niemcy - czytamy w oświadczeniu niemieckiego MSZ. Nasz kraj, i nikt inny, popełnił to zorganizowane masowe morderstwo. Pojedynczy kolaboranci niczego tutaj nie zmienią "- dodał Gabriel.

Przyjęta przez obie izby polskiego parlamentu nowelizacja ustawy o IPN wprowadza kary grzywny lub więzienia m.in. za przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką.

Jacek Lepiarz, Redakcja Polska Deutsche Welle, Berlin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje