Reklama

Reklama

​Emmanuel Macron w Bejrucie: Francuska pomoc nie trafi w skorumpowane ręce

Prezydent Francji Emmanuel Macron, który jako pierwszy zagraniczny przywódca odwiedził Liban po wtorkowej tragedii, zapewnił w czwartek (6 sierpnia), że francuska pomoc dla Libańczyków nie trafi w "skorumpowane ręce".

Macron jest pierwszym zagranicznym przywódcą, który odwiedził Liban po wtorkowej eksplozji, w której zginęło co najmniej 145 osób, ponad pięć tys. zostało rannych, a nawet ćwierć miliona pozostało bez dachu nad głową.

Jak zauważa agencja Reutera, Francja od dawna stara się wesprzeć swoją byłą kolonię i po wybuchu wysłała już pomoc doraźną, ale obawia się powszechnej w kraju korupcji i naciska na reformy. 

"Bezwarunkowa solidarność"

Po wylądowaniu Macron zaręczył, że solidarność Francji z Libańczykami jest bezwarunkowa, jednak przyznał, że chce powiedzieć politykom kilka "przykrych prawd".

Reklama

"Pomijając wybuch, wiemy, że jest tutaj poważny kryzys i wiąże się on z historyczną odpowiedzialnością obecnych przywódców" - ocenił po spotkaniu z prezydentem Libanu Michelem Aounem.

Wściekły tłum w centrum Bejrutu

Wściekłym tłumom w centrum Bejrutu Macron obiecał, że francuska pomoc nie trafi w "skorumpowane ręce" i że będzie szukał nowego porozumienia z władzami. 

"Porozmawiam ze wszystkimi siłami politycznymi, prosząc ich o zawarcie nowego paktu" - zapowiedział. 

Bez pomocy z zewnątrz Liban sobie nie poradzi

W obliczu kryzysu banków, załamania waluty i jednego z największych zadłużeń na świecie minister gospodarki Libanu Raoul Nehme powiedział, że bez pomocy zagranicznej kraj nie poradzi sobie z katastrofą, która według niektórych szacunków może kosztować nawet 15 mld dolarów.

Centralny bank Libanu polecił w czwartek bankom i instytucjom finansowym, by udzielały nadzwyczajnych kredytów w dolarach i bez oprocentowania osobom fizycznym oraz firmom dotkniętym przez eksplozję. Z kolei bank centralny udzieli takich samych kredytów bankom i instytucjom finansowym.

Według agencji kryzys w Libanie ma swoje źródło w dziesięcioleciach państwowego marnotrawstwa, korupcji i złego zarządzania, co sprowokowało ogólnokrajowe protesty, które wybuchły w październiku 2019 roku.

W ostatnich miesiącach funt libański stracił ponad 80 proc. swojej wartości w stosunku do dolara, napędzając inflację w kraju silnie uzależnionym od importu. Ceny wzrosły do rekordowych poziomów, a prawie połowa ludności żyje poniżej granicy ubóstwa.  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje