Reklama

Reklama

Emmanuel Macron rozmawiał z Władimirem Putinem o sytuacji w Libii i na Ukrainie

Prezydenci Francji i Rosji - Emmanuel Macron i Władimir Putin - omówili w piątek (26 czerwca) podczas wideokonferencji sytuację w Libii, Syrii oraz na Ukrainie. W kwestii Libii stanowisko Paryża i Moskwy jest zbliżone - przekazał po rozmowie przedstawiciel Pałacu Elizejskiego.

Prezydent Macron "jest przekonany, że możemy iść naprzód" z Rosją w wielu kwestiach, w tym jeśli chodzi o kryzys libijski - powiedział mediom ten urzędnik. Jak dodał, "Francja i Rosja mają wspólny interes, jakim jest stabilizacja Libii i zjednoczenie jej instytucji".

Zaproszenie do Rosji

Reklama

Putin zaprosił francuskiego prezydenta do złożenia wizyty w Rosji. Macron przyjął zaproszenie, wyrażając chęć przyjazdu "na koniec lata" - wynika ze stenogramu początku rozmów przywódców, opublikowanego przez Kreml.

Temat II wojny światowej

Macron i Putin zaczęli spotkanie od rozmowy na temat instrumentalizacji historii II wojny światowej. Putin przypomniał o wkładzie Rosji w zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, jak w Rosji nazywa się lata 1941-1945, tj. od agresji hitlerowskich Niemiec na ZSRR do końca II wojny światowej.

Macron oddał hołd 27 mln sowieckich żołnierzy, którzy zginęli w czasie wojny, wspominając również o stratach poniesionych przez inne narody Europy Wschodniej.

Sytuacja w Libii

Francja w ostatnich dniach prowadzi ofensywę dyplomatyczną w sprawie sytuacji w Libii, a w ostatnich tygodniach doszło do napięć między Francją a Turcją w tej materii.

Przyczyną kryzysu dyplomatycznego między tymi krajami jest umożliwiona przez Ankarę ofensywa sił rządu jedności narodowej na Syrtę, libijskie miasto kontrolowane przez samozwańczą Libijską Armię Narodową (ANL) generała Chalify Haftara.

Turcja popiera uznawanego przez społeczność międzynarodową oraz ONZ rząd jedności narodowej (GNA) i premiera Fajiza Mustafy as-Saradża. Francja natomiast nieoficjalnie wspiera jego przeciwnika politycznego Haftara, podobnie jak Rosja, Egipt oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Trwająca prawie dwie godziny rozmowa przywódców miała na celu "kontynuację tzw. programu Bregancon", nazwanego tak od letniej rezydencji francuskich prezydentów, w której Macron przyjął Putina w sierpniu 2019 r. - wynika z komunikatu prasowego Pałacu Elizejskiego.

Macron podczas rozmowy wyraził "obawy dotyczące umocnienia obecności Turcji" i jej poparcia dla rządu Saradża oraz obcych ingerencji, w tym sił tzw. grupy Wagnera, czyli rosyjskich najemników.

W czwartek (25 czerwca) ministerstwa spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Włoch podpisały wspólne oświadczenie, w którym wezwali do natychmiastowego zawieszenia broni w Libii i powrotu do rozmów na szczeblu międzynarodowym.

Rzecznicy wezwali również wszystkie podmioty zagraniczne do przestrzegania embarga na broń, ustanowionego przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.

Temat Ukrainy

Natomiast we wtorek (23 czerwca) francuski Senat, zdominowany przez opozycyjną prawicę, opublikował przygotowany wraz z Radą Federacji (wyższą izbą rosyjskiego parlamentu) raport o stanie stosunków francusko-rosyjskich.

Centroprawicowy szef Komisji Spraw Zagranicznych Senatu Christian Cambon wezwał Rosję do wdrożenia porozumień mińskich w sprawie uregulowania sytuacji na wschodzie Ukrainy, co - jak powiedział - mogłoby wpłynąć na zniesienie sankcji unijnych wobec Rosji.

Cytowany przez dziennik "Le Monde" Cambon powiedział, że dialog z Rosją należy utrzymać "za wszelką cenę" oraz że "żaden konflikt międzynarodowy nie zostanie rozwiązany bez Rosji".

We francusko-rosyjskim raporcie tzw. rewolucja godności na Ukrainie - pokojowych protestów, które wybuchły jesienią 2013 r. w odpowiedzi na odmowę rządzących w sprawie zbliżenia z UE, i doprowadziły do usunięcia ówczesnych władz - określona została jako "zamach stanu", a aneksja Krymu przez Rosję w 2014 r. uznana została za owoc "dobrowolnego zjednoczenia półwyspu z Rosją".

Pytany o stanowisko Francji w sprawie aneksji Krymu Cambon w rozmowie z dziennikiem odpowiedział pytaniem retorycznym: "Czy młody Francuz poszedłby walczyć na Krymie? Wszyscy znamy odpowiedź" - stwierdził senator.

Z Paryża Katarzyna Stańko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje