Reklama

Reklama

Ekwador: Ludzie w panice wybiegali na ulice

Trzęsienie ziemi o sile 6,7 w skali Richtera nawiedziło w środę północno-zachodnie wybrzeże Ekwadoru, te same tereny, gdzie w kwietniu w wyniku podziemnych wstrząsów zginęło ponad 650 osób. Według władz teraz nie ma ofiar ani większych zniszczeń.

Środowe wstrząsy były odczuwalne w stołecznym Quito, gdzie ludzie w panice wybiegali na ulice. Z powodu trzęsienia w niektórych miejscowościach na wybrzeżu nie ma obecnie prądu, ale służby już pracują nad przywróceniem dostaw elektryczności.

Prezydent Rafael Correa poinformował, że były to wstrząsy wtórne po kwietniowym trzęsieniu. Według niego epicentrum środowych wstrząsów, które nastąpiły w środku nocy lokalnego czasu, znajdowało się w wiosce rybackiej Mompiche.

Szef państwa napisał na Twitterze, że trzęsienie wywołało tylko "niewielkie straty materialne" i zaapelował o spokój. Dodał, że nie ogłoszono ostrzeżenia przed tsunami.

Reklama

Także ośrodek ostrzegania przed tsunami na Pacyfiku nie oczekuje, by nadeszła niszczycielska fala. Według amerykańskich służb sejsmologicznych wstrząsy wystąpiły na głębokości ok. 32 km.

17 kwietnia Ekwador nawiedziło najtragiczniejsze w tym kraju trzęsienie ziemi od ok. 70 lat o sile 7,8 w skali Richtera. Zginęło ponad 650 osób, obrażenia odniosło 16,6 tys., a ponad 28 tys. zostało bez dachu nad głową. Szacuje się, że straty wyniosły 2 mld dolarów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje