Reklama

Reklama

Eksplozje w Bangkoku - są ofiary

Co najmniej dwie osoby zginęły w serii wybuchów, jakie miały miejsce w niedzielę w stolicy Tajlandii. Trzydzieści osób, w tym czworo cudzoziemców, zostało rannych.

Jak podają agencje, sześć niewielkich ładunków eksplodowało w tym samym czasie w różnych punktach miasta. Nieco później tajska telewizja poinformowała o eksplozji dwóch kolejnych ładunków wybuchowych. Jeden z nich ranił 4 cudzoziemców.

Reklama

Władze odwołały obchody sylwestrowe w stolicy Tajlandii, Bangkoku, gdzie kilkadziesiąt tysięcy osób już się zebrało na ulicach, by przywitać Nowy Rok.

Jedna z bomb została podłożona w rejonie centrum handlowego, niedaleko Pomnika Zwycięstwa na centralnym placu stolicy Tajlandii. Dwa inne ładunki eksplodowały niedaleko portu i starego miasta.

Do zamachów nikt się na przyznał. Obserwatorzy sugerują jednak, że mogą za nimi stać separatyści muzułmańscy z południa kraju. Muzułmanie, stanowiący większość w trzech południowych prowincjach buddyjskiej w większości Tajlandii - Yala, Narathiwat i Pattani - spowodowali od stycznia 2004 r. na południu śmierć co najmniej 1900 ludzi. Do tej pory jednak nie notowano żadnej akcji separatystów w samym Bangkoku.

Rzecznik policji zaapelował o spokój. - Sytuacja jest pod kontrolą, ale ludność powinna się zjednoczyć i zachować spokój - oświadczył.

Dowiedz się więcej na temat: Bangkok | eksplozje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy