Reklama

Reklama

Eksperci: Polityka Ukrainy nieprzewidywalna; wszystko możliwe

Ukraina może podpisać umowę stowarzyszeniową z UE w każdej chwili, nawet na szczycie Partnerstwa Wschodniego; Kijów prowadzi nieprzewidywalną politykę - uważają eksperci, z którymi rozmawiała PAP przed szczytem. Ich zdaniem unijna oferta dla Ukrainy mogła być bardziej szczodra.

Politolog dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas z Wojskowej Akademii Technicznej powiedział w środę PAP, że niepodpisanie przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej na rozpoczynającym się w czwartek szczycie Partnerstwa Wschodniego będzie "porażką, ale nie klęską" polityki zagranicznej krajów UE, w tym Polski.

Reklama

"To może się zmienić. W Europie Wschodniej tak się uprawia politykę, że dochodzi do wielokrotnych wolt w ostatniej chwili. Od ostatniej chwili istnieje jeszcze bardziej ostatnia, trochę jak w rosyjskich +babuszkach+, które mają niezliczoną liczbę warstw. W przeszłości zdarzało się, że władze Ukrainy podejmowały decyzje w dniu, w którym było to konieczne, na przykład podczas zagranicznej wizyty" - zastrzegł.

Podkreślił, że nie zdziwiłby się, gdyby prezydent Ukrainy Wiktor Janukowicz pod naciskiem opinii publicznej w jego kraju zdecydowałby się zmienić stanowisko. "Wybuchły dwa zjawiska, których nie przewidział. Pierwszy w historii Ukrainy masowy strajk studencki i mobilizacja wpływowej, wielomilionowej ukraińskiej emigracji. Emigracja była tak aktywna ostatni raz, gdy Ukraina odzyskiwała niepodległość" - zauważył Kostrzewa-Zorbas.

Zdaniem politologa widać szanse na dyplomatyczny kompromis. W jego opinii na szczycie w Wilnie prezydent Janukowycz może wraz z przedstawicielami Unii ogłosić, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej nastąpi wkrótce, na przykład wiosną, po dodatkowych negocjacjach. "Mówiąc o dodatkowych negocjacjach mam na myśli ustępstwa Unii w kwestiach finansowych. Byłby to +półsukces+. Nie podpisanie umowy, ale zapowiedź jej podpisania. To możliwy scenariusz" - ocenił.

Dr Kostrzewa-Zorbas dostrzega też błędy w podejściu Unii do Ukrainy. "Unia mogła dać Ukrainie zapowiedź możliwości członkostwa. Niestety nigdy tego Unia nie dała. Ukraina, ani żaden kraj Partnerstwa Wschodniego nie jest objęty programem przygotowań do członkostwa. Finansowe rekompensaty ze strony Unii podnoszone przez obóz Janukowycza to wątpliwy argument. Liczy się wynik netto stowarzyszenia. Jestem przekonany, że byłby bardzo korzystny dla Kijowa i Unii" - powiedział.  

Marcin Zaborowski dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ocenił, że podpisanie przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej na szczycie PW rozpoczynającym się w czwartek "jest bardzo mało prawdopodobne, żeby nie powiedzieć niemożliwe", o czym - jego zdaniem - świadczą m.in. wypowiedzi prezydenta Janukowycza. Zdaniem Zaborowskiego umowa nie zostanie podpisana w najbliższym czasie.

"Nie może być podpisana, bowiem kalendarz wyborczy jest nieubłagany. Przed nami wybory do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku i wybory na Ukrainie w 2015 roku. Państwa europejskie szacowały, że jeżeli nie uda się porozumieć z Janukowyczem trzeba odłożyć sprawę do przyszłych wyborów ukraińskich, które być może wyłonią lidera, z którym da się dogadać" - powiedział w środę PAP Zaborowski.

Dyrektor PISM nie wyklucza jednak, że Janukowycz może zmienić zdanie jeszcze na szczycie w Wilnie. "Tego się nie da wykluczyć. Janukowycz ciągle zmienia zdanie. Do niedawna podpisanie umowy wydawało się bardzo prawdopodobne, potem nagle, w ciągu jednego dnia okazało się, że nie. Po stronie ukraińskiej może dojść do każdego zwrotu" - podkreślił.

Zwrócił uwagę na ciężką sytuację gospodarczą Ukrainy, co przełożyło się na postawę tego kraju w negocjacjach z UE. "Kraj nie spłaca swoich zobowiązań wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego, przejada rezerwy walutowe, które są na niebezpiecznie niskim poziomie. Prawdopodobieństwo załamania gospodarczego jest bliskie. Ukraina stara się więc podbijać stawkę. Nie podejmuje zobowiązania ani wobec Unii, ani Rosji i liczy na to, że któraś ze stron wyjdzie z bardziej atrakcyjną ofertą ekonomiczną" - powiedział Zaborowski.

Według niego Unia mogła zaoferować Ukrainie więcej. "Unia wiele się domaga od Ukrainy niewiele obiecując w zamian. Unia domaga się od Kijowa dostosowania 60 proc. legislacji, a jednocześnie nie daje nawet odległej perspektywy członkostwa w Unii Europejskiej. Ukraina nie ma tego, co miała na przykład Polska" - zaznaczył szef PISM.

Zaborowski dodał, że nie można wykluczyć, że Gruzja i Mołdawia, które na wileńskim szczycie mają parafować umowy stowarzyszeniowe z Unią, ostatecznie - podobnie jak Ukraina - ich nie podpiszą. "Strona rosyjska jest ewidentnie zdeterminowana, żeby do tego nie dopuścić. Jednak jej determinacja była szczególna w wypadku Ukrainy, która dla Rosji ma znaczenie symboliczne" - podkreślił Zaborowski.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje