Reklama

Reklama

Dżuma dymienicza w Mongolii. Nie żyje 15-letni chłopiec

W zachodniej Mongolii na dżumę dymieniczą zmarł 15-letni chłopiec. Część prowincji gobijsko-ałtajskiej została objęta kwarantanną. 15 osób, które miały kontakt ze zmarłym, pozostaje w izolacji - podała w środę 15 lipca mongolska agencja prasowa Montsame.

Laboratorium resortu zdrowia Mongolii potwierdziło, że chłopiec zmarł na dżumę, którą zakaził się od zainfekowanego świstaka.

Reklama

BBC informuje na stronach internetowych, że przedstawiciele rosyjskiego resortu zdrowia odwiedzili tydzień temu tereny w pobliżu granicy z Mongolią w związku z pojawieniem się przypadków dżumy i ostrzegli tamtejszych mieszkańców, by unikali polowań na świstaki i jedzenia ich mięsa.

Tradycyjne polowanie na świstaki

Pasterze w rosyjskim regionie łańcucha górskiego Ałtaj tradycyjnie polują na świstaki i ignorują ostrzeżenia władz, dotyczące przenoszenia przez nie dżumy - pisze BBC.

Tymczasem stan pacjenta, który zachorował na dżumę dymieniczą w Chinach, poprawia się - podała chińska agencja prasowa Xinhua.

Władze miasta Bayan Nur w Mongolii Wewnętrznej, regionie autonomicznym Chin, wydały na początku lipca ostrzeżenie w związku ze zdiagnozowaniem w lokalnym szpitalu przypadku dżumy dymieniczej. 

"Czarna śmierć"

Przedstawicielka Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Margaret Harris oceniła 7 lipca, że w Mongolii Wewnętrznej dobrze poradzono sobie z nagłym wystąpieniem dżumy dymieniczej i nie stanowi ona wielkiego zagrożenia. W listopadzie 2019 r. w regionie tym zgłoszono cztery przypadki dżumy u ludzi, w tym dwie dżumy płucnej, groźniejszej odmiany tej choroby.

Dżuma dymienicza, zwana w średniowieczu "czarną śmiercią", jest chorobą bardzo zakaźną i często śmiertelną. Roznoszą ją głównie gryzonie. W Chinach w latach 2009-2018 zdiagnozowano 26 przypadków dżumy, w tym 11 śmiertelnych. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy