Reklama

Reklama

​Dżuma dymienicza w Chinach. Wieś została odcięta od świata

Chińskie władze odcięły od świata wieś w regionie Mongolii Wewnętrznej po tym, jak jeden z jej mieszkańców zmarł z powodu dżumy dymieniczej. Jak przypomina CNN, ta choroba wywołała najbardziej śmiercionośną epidemię w dziejach ludzkości.

Śmierć z powodu dżumy dymieniczej została zgłoszona władzom miasta Baotou w niedzielę (2 sierpnia). W czwartek zostało potwierdzone, że pacjenta rzeczywiście zabiło zakażenie pałeczkami dżumy.

Reklama

W związku z wykryciem przypadku wieś zmarłego - Suji Xincun - została otoczona kordonem sanitarnym. Lokalnej ludności nakazano także codzienną dezynfekcję domów i poddano ją testom na obecność bakterii wywołujących chorobę. Jak informuje CNN, wszyscy mieszkańcy mieli wynik negatywny. W kwarantannie znalazło się dziewięć osób, które miały bezpośredni kontakt ze zmarłym pacjentem i 26 osób, które miało pośredni kontakt.

Region, w którym znajduje się wieś Suji Xincun, do końca roku został objęty podwyższonym alarmem epidemicznym. Znajduje się on na trzecim poziomie w czterostopniowej skali, gdzie poziom pierwszy oznacza najwyższy stopień zagrożenia. 

Kolejny przypadek dżumy w Chinach

Przypadek z Suji Xincun to już drugi zakażony dżumą w Chinach od początku tego roku i pierwsza ofiara śmiertelna. Poprzednie zakażenie również zostało wykryte w Mongolii Wewnętrznej. Transmisja na człowieka odbyła się wówczas po spożyciu mięsa upolowanego świstaka. W połowie lipca media informowały też o śmiertelnym przypadku dżumy w sąsiedniej Mongolii. 

Dżumę dymieniczą wywołują bakterie beztlenowe, które przenoszone są przez ugryzienia owadów i zakażone zwierzęta. Według różnych szacunków w średniowieczu, przechodząc przez Europę falami, największa epidemia dżumy zwana "czarną śmiercią" zabiła 50 mln osób - przypomina CNN. 

Nie została wyeliminowana całkowicie

Odkrycie antybiotyków, które pozwalają powstrzymać chorobę, jeśli zostanie ona odpowiednio wcześnie wykryta, umożliwiają opanowanie niewielkich ognisk pojawiających się na świecie. Warto podkreślić, że dżumy nigdy nie udało się całkowicie wyeliminować, a w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej przypadków zakażenia. 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zakwalifikowała dżumę jako chorobę powracającą. Według badań z 2016 roku prawdopodobieństwo pojawienia się ognisk dżumy występuje na całym świecie, a szczególnie zagrożone są zachodnie tereny Stanów Zjednoczonych oraz niektóre obszary Brazylii, Afryki, Chin, Indii i Środkowego Wschodu - wylicza CNN.

Władze Baotou ostrzegły lokalną ludność o ryzyku rozprzestrzeniania się zarazy, wzywając przy tym, by mieszkańcy miasta natychmiast szukali pomocy lekarskiej, jeżeli zauważą u siebie symptomy w postaci między innymi gorączki i kaszlu. Jednocześnie wezwano osoby mieszkające w regionie do unikania kontaktu ze zwierzętami w czasie podróży, unikania polowań, skórowania oraz zjadania zwierząt, bo może to doprowadzić do zakażenia. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje