Reklama

Reklama

Dziewczynka wezwała pomoc na Facebooku. "Mój tato umiera"

10-letnia dziewczynka z Pecks Mill w USA wezwała pomoc przy pomocy Facebooka. Ojciec 10-latki został przygnieciony przez drzewo i w domu zabrakło prądu. Dziewczynka poprosiła więc znajomych o pomoc w wezwaniu karetki.

Gregory Vance, ojciec dziewczynki, siedział na tarasie, kiedy w drzewo uderzył piorun. Złamany konar przygniótł jego i dwóch znajomych. Lecące drzewo zerwało też linie telefoniczne w domu.

Świadkiem zdarzenia była 10-letnia Brianna, które chwilę wcześniej zeszła z tarasu. Dziewczynka wpadła na pomysł, że poprosi o pomoc na Facebooku. Zalogowała się przy pomocy smartfona i szybko wrzuciła nagranie do sieci. - Mój tato jest prawie martwy. On potrzebuje karetki. Błagam wezwijcie ją, jeśli działa wam telefon. Mieszkamy w żółtym domu. Proszę. Potrzebujemy karetki. Błagam, błagam! - mówiła 10-letnia Brianna Vance w krótkim filmie opublikowanym na Facebooku.

Użytkownicy, do których dotarł apel dziewczynki, wezwali pomoc. Na miejsce szybko przyjechał ambulans i zabrał poszkodowanych mężczyzn do szpitala. Wszyscy przeżyli - Gregory Vance miał kilka złamanych żeber.

Tim Granger, strażak wezwany na miejsce zdarzenia, powiedział, że dziewczynka uratowała ojcu życie. - Mężczyzna miał problemy z oddychaniem - tłumaczył Granger w rozmowie z serwisem NBC News.

Ojciec dziewczynki wyszedł już ze szpitala.

Reklama

Magdalena Jadach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne