Reklama

Reklama

Działaczka ekologiczna musiała uciekać z Rosji. "Bałam się o swoje dzieci"

Rosyjska działaczka ekologiczna Jewgienija Czyrikowa, założycielka Ruchu Obrony Lasu Chimkińskiego, sprzeciwiającego się budowie drogi szybkiego ruchu w podmoskiewskim lesie, przeprowadziła się do Estonii z obawy o swoje dzieci.

Poinformowała o tym w poniedziałek agencja Associated Press, z którą Czyrikowa rozmawiała telefonicznie z Tallina.

Reklama

Jej kampania sprzed kilku lat przeciwko wyrębowi lasu w podmoskiewskich Chimkach pod płatną autostradę Moskwa-Petersburg ujawniła powiązania budujących drogę z ludźmi z otoczenia prezydenta Rosji Władimira Putina. W radzie dyrektorów spółki SZKK budującej pierwszy odcinek autostrady zasiadał Gieorgij Koriaszkin, przedsiębiorca związany z Arkadijem Rotenbergiem. Ten ostatni uważany jest za przyjaciela Putina; był jego trenerem judo.

- Trudno jest pracować w Rosji, ponieważ mogą przyjść po ciebie w każdej chwili, tak jak szantażowali mnie kiedyś razem z dziećmi - powiedziała 38-letnia Czyrikowa. Dodała, że tego zagrożenia uniknęła, przenosząc się do Estonii, gdzie uzyskała prawo pobytu. Nie występuje o azyl, by nie odciąć sobie możliwości wjazdu do Rosji.

Czyrikowa powiedziała, że nie chce, by jej podatki szły na prowadzoną przez Rosję "wojnę z bratnią Ukrainą". Według niej, rząd w Moskwie stara się też odwrócić uwagę od katastrofalnej sytuacji środowiska naturalnego w całej Rosji.

Czyrikowa przeniosła się do Estonii po emigracji kilku prominentnych krytyków Kremla. W zeszłym roku do Francji wyjechał ekonomista Siergiej Guriew, a w marcu azyl w Wielkiej Brytanii uzyskał polityk opozycji Władimir Aszurkow.

O ryzyku, jakie niesie prowadzenie w Rosji kampanii ekologicznych świadczy los dziennikarza "Chimkińskiej Prawdy" Michaiła Bekietowa, uczestniczącego w społecznej obronie lasu. W listopadzie 2008 roku brutalnie pobili go nieznani sprawcy. Bekietow stracił nogę, cztery palce u ręki, nie odzyskał mowy, doznał jednostronnego paraliżu i zmarł w pięć lat od pobicia.

W 2012 roku rosyjski ekolog Jewgienij Witiszko monitorujący zagrożenia dla środowiska podczas przygotowań do zimowych igrzysk w Soczi został skazany wraz z innym ekologiem Surenem Gazarianem na trzy lata więzienia za pomalowanie sprayem ogrodzenia wzniesionego nielegalnie w lesie wokół rezydencji gubernatora Kraju Krasnodarskiego. Gazarian w 2013 roku uzyskał azyl polityczny w Estonii.

Czyrikowa, która nie chce porównywać swojej sytuacji z Witiszką, powiedziała, że "jak tylko czyjaś działalność zaczyna przynosić efekty, zaczynają go straszyć zabraniem mu dzieci lub oskarżają o przestępstwa". Dodała, że jedynym sposobem prowadzenia kampanii w Rosji może być "opór bez przywódcy, tak by nie było jasne, kogo trzeba namierzyć".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne