Reklama

Reklama

Dwoje polskich dzieci w autokarze, który uległ wypadkowi

Dwaj chłopcy pochodzenia polskiego, którzy zostali poszkodowani w wypadku belgijskiego autokaru w Szwajcarii, dziś wracają do domu. Dzieci są w dobrym stanie, były lekko ranne. Poinformował o tym polski konsul w Szwajcarii Marek Wieruszewski.

Konsul dodał, że rodzice chłopców, którzy przybyli na miejsce, otrzymali wszelką niezbędną pomoc, choć nie udzielił jej polski konsulat, lecz strona szwajcarska. Konsul powiedział, że rodzice mieli zapewnione miejsce pobytu oraz pomoc tłumaczy i psychologów.

Reklama

Polski konsul w Bernie Marek Wieruszewski zapewnił, że w wypadku belgijskiego autokaru nie uczestniczyło więcej dzieci z obywatelstwem polskim lub pochodzenia polskiego.

O drugim polskim dziecku, które ucierpiało w wypadku autokaru, informowało wczoraj radio ZET. Dziecko pochodzi z mieszanego małżeństwa Polki i Flamanda.

We wtorek późnym wieczorem autokar wiozący 52 osoby uderzył w ścianę tunelu w kantonie Valais (niem. Wallis) na autostradzie w południowej Szwajcarii. Zginęło sześć osób dorosłych, w tym dwóch kierowców, oraz 22 dzieci w wieku 11-12 lat.

Wciąż nie udało się potwierdzić tożsamości wielu zabitych. Są więc rodzice, którzy wciąż nie wiedzą, czy ich dzieci żyją.

Belgijskie służby nie mają jeszcze oficjalnej listy zabitych. Jak informuje premier Elio di Rupom, w autokarze było 10 dzieci holenderskich, które uczyły się w belgijskich miastach Lommel i Heverlee oraz jeden Niemiec.

Belgijskie władze ogłosiły jednodniową żałobę narodową.

Na razie nie podano przyczyny wypadku, jednak media cytują nieoficjalną wypowiedź jednego z policjantów, który wskazał na wysoką prędkość jako powód tragedii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne