Reklama

Reklama

Dom z folii i metr śniegu. Uchodźcy w Libanie próbują przetrwać zimę

W pożarze w obozowisku dla uchodźców w regionie Miniyeh w Libanie ponad 75 rodzin straciło schronienie. W tym przypadku, m.in. dzięki nagłośnieniu sprawy w mediach, szybko udało się zorganizować pomoc. Pożary w obozach dla uchodźców to jednak problem dużo częstszy.

Reklama

Szczególnie trudna jest sytuacja w górzystym regionie Libanu - Arsalu, który leży tuż przy granicy z Syrią.

Reklama

Jak mówi Interii Aleksandra Rutkowska z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), żyje tam około 30-40 tys. syryjskich uchodźców, którzy, uciekając przed wojną, przez góry przedostali się do Libanu.

Arsal stanowi dla nich swego rodzaju pułapkę. Uchodźcy nie są przepuszczani w znajdujących się już na terenie Libanu punktach kontroli. Powód? Nielegalne przekroczenie granicy. Wyjściem jest powrót do Syrii, ale stamtąd przecież uciekli, bojąc się prześladowań, represji, czy siłowego wcielenia do wojska.

Dlatego dziesiątki tysięcy Syryjczyków próbują przetrwać w ekstremalnych górskich warunkach.

W Arsalu zimą temperatura spada poniżej zera, a śnieg - sięgający czasem ponad metr - zalega nawet trzy miesiące.

Uchodźcy żyją w prowizorycznych namiotach, składanych z drewnianych żerdzi i plastikowych folii. Ogrzewają je piecami. Ogień jest też im potrzebny do przygotowywania jedzenia.

- W takich obozowiskach dochodzi nawet do 200 pożarów rocznie. Ogień rozprzestrzenia się bardzo szybko. Jednocześnie wiemy, że mieszkańcy nie przetrwają bez ogrzewania. Dlatego stawiamy na prewencję - mówi Aleksandra Rutkowska. Jak tłumaczy, PCPM w obozach umieszcza punkty strażackie, z gaśnicami, piaskiem i narzędziami do gaszenia pożarów, a także prowadzi szkolenia przeciwpożarowe, które objęły już setki obozowisk w północnym Libanie. Organizacja dba też o ocieplenie namiotów i przygotowanie ich na zimę.

W niespełna siedmiomilionowym Libanie żyje - jak podaje AFP - 1,5 miliona syryjskich uchodźców, w tym około miliona zarejestrowanych jako uchodźcy przez ONZ.

Wojna domowa w Syrii trwa już prawie dziesięć lat.

Sytuacja w Libanie - już wcześniej trudna - pogorszyła się znacznie po tragicznej eksplozji w porcie w Bejrucie w sierpniu 2020 r. W wyniku wybuchu zginęło ponad 200 osób, a około 6,5 tysiąca zostało rannych. Wybuch zniszczył lub poważnie uszkodził również wiele budynków w mieście, pozostawiając bez dachu nad głową nawet 300 tys. osób.

Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej to jedna z polskich organizacji pomocowych, działających w Libanie i jedyna, która działa w regionie Arsal. PCPM w Libanie wspomóc można TUTAJ.

Na rzecz syryjskich rodzin pokrzywdzonych w czasie wojny działa także m.in. Caritas. Zobacz --> "Rodzina rodzinie"



Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama