Reklama

Reklama

Dojście do Mackiewicza na Nanga Parbat może trwać półtora dnia

Dojście uczestników narodowej wyprawy na K2 (8611 m) do Tomasza Mackiewicza, który przebywa na wysokości ok. 7400 m na Nanga Parbat (8126 m), może potrwać półtora dnia - uważają zgodnie Janusz Majer, Jerzy Natkański i Leszek Cichy. Akcja ratunkowa na Nanga Parbat już się rozpoczęła. Ze Skardu w Pakistanie wyleciały dwa helikoptery. Z czterema himalaistami na pokładzie lecą pod ośmiotysięcznik.

Krzysztof Wielicki, kierownik ekspedycji na K2, góry oddalonej od Nanga Parbat w linii prostej o 200 km, przekazał, że chęć uczestnictwa w akcji ratowniczej wyrazili wszyscy uczestnicy. Po konsultacjach ustalono, że do bazy pod Nanga Parbat udadzą się: Adam Bielecki, Jarosław Botor, Piotr Tomala i Denis Urubko. 

Reklama

Pakistańskie maszyny przewiozą uczestników narodowej wyprawy na K2 pod ośmiotysięcznik. Polscy himalaiści wyruszą na pomoc uwięzionym na zboczach Nanga Parbat Tomaszowi Mackiewiczowi i Elizabeth Revol. 

Himalaiści z Polski i Francji są uwięzieni w szczytowej części góry na wysokości około 7000 m. Za nimi bardzo ciężka noc, są wyczerpani i wychłodzeni. Polak od wczoraj nie jest w stanie sam schodzić.

"Potrzeba półtora dnia"

"Baza pod Nagą Górą jest na 4100 m, Mackiewicz na 7400 m, a więc różnica w pionie to 3300 m. W jeden dzień tej drogi się nie pokona, potrzeba półtora dnia, chyba że pilot helikoptera wysadzi chłopaków trochę wyżej od bazy. Może uda się coś zrzucić - leki, jedzenie, gaz... Najpewniejszym ratunkiem przed niedotlenieniem mózgu czy obrzękiem płuc jest jednak schodzenie. Każde 100 m w dół zwielokrotnia szanse przeżycia" - powiedział PAP Natkański.

Cichy również jest tego samego zdania, że potrzeba półtora dnia na pokonanie drogi od bazy do miejsca, w którym znajduje się Mackiewicz. 

"Jeżeli Tomek przeżyje, to będzie cud"

Małgorzata Sulikowska, siostra Mackiewicza, w rozmowie z WP Sportowe Fakty oceniła, że jej brat to "twardziel, który z niejednej opresji w życiu wychodził".

"Tomek ma problemy z oddychaniem. Jego mózg jest niedotleniony. Jeżeli przeżyje, to będzie cud... Elisabeth na pewno nie zostawiła brata martwego... Oboje pozostają bez jedzenia od przedwczoraj" - poinformowała, podkreślając, że "nadzieja się tli, cały czas. Mimo że musiałby się zdarzyć cud, to nie zakładamy, że Tomek umrze. Wierzymy, że go jeszcze zobaczymy" - powiedziała siostra 43-letniego Mackiewicza, który wychował się w Działoszynie (woj. łódzkie), a w wieku 18 lat przeniósł się do Częstochowy.

Opóźniona akcja ratunkowa

Początkowo pojawiły się problemy ze środkami na akcję, bowiem armia pakistańska zażądała gwarancji finansowych, jak również firma komercyjna, w której dyspozycji są śmigłowce. Rozpoczęto zbiórkę na różnych portalach crowdfundingowych, która przebiegała błyskawicznie i szybko udało się zebrać odpowiednią kwotę. W międzyczasie gwarancji zapłaty udzieliło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Siódma próba zdobycia "Nagiej Góry"

Mackiewicz po raz siódmy podjął próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, a Revol po raz czwarty. Tym razem wyruszyli we dwójkę, podejmując próbę ataku w stylu alpejskim, bez żadnego wsparcia ze strony tragarzy oraz nie mając tlenu w butlach. Utknęli pod kopułą szczytową, na wysokości ok. 7400 m.

Potężny, niezwykle skomplikowany masyw Nanga Parbat postrzegany jest jako olbrzymia, biegnąca łukiem grań, o długości prawie 26 km. "Naga Góra" (8126 m) była przedostatnim (obok K2) z niezdobytych zimą ośmiotysięczników. Pierwszego o tej porze roku wejścia na Nanga Parbat dokonali 26 lutego 2016 roku Włoch Simone Moro, Pakistańczyk Muhammad Ali oraz Hiszpan Alex Txikon.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama