Reklama

Reklama

Dlaczego zatonął ARA "San Juan"? Premier Argentyny ujawnia tajne dane

Okręt podwodny ARA "San Juan", który w listopadzie zaginął na Oceanie Atlantyckim, nie prowadził, jak długo utrzymywano, misji szkoleniowej. Premier Argentyny Marcos Pena przyznał, że prawdziwym jego celem była misja szpiegowska.

Okręt podwodny ARA "San Juan" zatonął 15 listopada 2017 roku. Na jego pokładzie było wówczas 44 członków załogi. Okręt nagle zniknął z radarów, a jego poszukiwania śledziły media na całym świecie. 1 grudnia odwołano akcję ratowniczą.

Reklama

Teraz do sprawy wraca argentyński premier Marcos Pena. Przyznał on przed parlamentem, że okręt ARA "San Juan" zaginął "szpiegując brytyjskie jednostki nawodne i statki powietrzne w pobliżu Wysp Falklandzkich".

Wcześniej minister obrony narodowej Oscar Agaud sugerował, że okręt zatonął podczas misji szkoleniowej. Jak się jednak okazuje była to misja bojowa.

Premier Pena: "Priorytetowym celem taktycznym tego patrolu było zlokalizowanie, identyfikacja, rejestrowanie fotograficzne statków logistycznych i chłodni oraz tankowców, które były przemycane ze statkami rybackimi".

Smaczku sprawie dodaje fakt, że tuż przed zaginięciem okręt był śledzony m.in. przez brytyjski śmigłowiec. Relacje między Wielką Brytanią a Argentyną są napięte od czasu wojny o Falklandy w 1982 roku. Wtedy to należące do Brytyjczyków wyspy na Atlantyku zostały zaatakowane przez Argentyńczyków. Ostatecznie Falklandy zostały we władaniu Wielkiej Brytanii.

Tymczasem argentyński rząd, który czynnie nie prowadzi już akcji poszukiwawczej, oferuje 5 milionów dolarów za znalezienie wraku okrętu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje