Reklama

Reklama

"Der Spiegel": Berlin zły na naczelnego dowódcę NATO w Europie

Niemieckie władze krytykują naczelnego dowódcę NATO w Europie, amerykańskiego generała Philipa Breedlove'a, zarzucając mu, że swoimi wypowiedziami, które oceniają jako "niebezpieczną propagandę", zaostrza konflikt z Rosją - pisze w sobotę "Der Spiegel".

Jak twierdzi "Der Spiegel", niemiecki minister spraw zagranicznych interweniował w tej sprawie u sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga.

"Niemiecki rząd jest zaniepokojony" - ocenia redakcja wydawanego w Hamburgu tygodnika. W Berlinie zadają sobie pytanie czy Breedlove chce pokrzyżować plany kanclerz Angeli Merkel i innych krajów europejskich w sprawie rozwiązania kryzysu na drodze negocjacji - czytamy w najnowszym wydaniu "Spiegla".

Reklama

Wśród przykładów niewłaściwych - z niemieckiego punktu widzenia - wypowiedzi generała USA, "Der Spiegel" wymienia jego wystąpienie z 25 lutego. W tych dniach we wschodniej Ukrainie panował - jak pisze autor materiału - niespotykany od dawna spokój. W tym dniu Breedlove powiedział w Waszyngtonie, że sytuacja na Ukrainie ulega stałemu pogorszeniu, a ukraińskie siły zbrojne na wschodzie kraju nie mogą sobie poradzić ze wspieranymi przez Rosję separatystami. Breedlove mówił o dalszej eskalacji konfliktu przez Putina i wysłaniu na Ukrainę "ponad tysiąca pojazdów bojowych, rosyjskich oddziałów wojskowych i batalionów artylerii".

"W Berlinie (słowa generała) przyjęto ze zdumieniem. Niemcy nie rozumieli, dlaczego Breedlove zabiera głos" - pisze "Der Spiegel".

Zdaniem redakcji dowódca NATO postępuje według stałego wzoru: podawane przez niego liczby dotyczące sił rosyjskich są znacznie wyższe niż pochodzące z innych źródeł, co jest wodą na młyn "jastrzębi" w amerykańskim Kongresie i w NATO.

Krytyczną ocenę postawy gen. Breedlove'a podzielają inne kraje - twierdzi "Der Spiegel". Podczas spotkania przedstawicieli krajów NATO w zeszłym tygodniu ambasadorzy kilku państw zgłaszali uwagi do wypowiedzi dowódcy Sojuszu w sprawie Ukrainy. Ten jednak odrzucił wszystkie krytyczne uwagi. "Nie wycofuję się z żadnej wypowiedzi w czasie kryzysu na Ukrainie" - zaznaczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne