Reklama

Reklama

Cypr: Uchodźcy z Kamerunu tkwią na ziemi niczyjej

Troje uchodźców z Kamerunu mieszka w namiotach w pasie ziemi niczyjej dzielącej Nikozję - jedyną podzieloną stolicę UE. Są tam od ponad dwóch miesięcy. Kameruńczycy chcą dostać się na terytorium Republiki Cypryjskiej, aby poprosić o azyl. Cypryjski rząd odmawia im wstępu.

24 maja o północy Grace, Emile i Daniel zeskoczyli z murów obronnych otaczających część starego miasta w Nikozji, znajdującego się na terenie uznawanej jedynie przez Ankarę Tureckiej Republiki Cypru Północnego (TRCP), na patrolowany przez wojska ONZ pas ziemi niczyjej. Uchodźcy nie zdawali sobie sprawy z tego, gdzie dokładnie zaczyna się terytorium RC, do której chcieli dotrzeć.

- Kilka minut później odnalazł ich patrol wojskowy ONZ - opowiada rzeczniczka prasowa cypryjskiego biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców, Emilia Strovolidu.

Reklama

Bez jedzenia i wody

- Zwróciliśmy się w ich imieniu do cypryjskiej policji z prośbą, by mogli się ubiegać o azyl w RC, ale niestety spotkaliśmy się z odmową - relacjonuje Strovolidu. - Od tego czasu Kameruńczycy przebywają w strefie buforowej, gdzie nie ma jedzenia, wody, odpowiednich warunków do egzystencji. Udzieliliśmy im natychmiastowej pomocy, ale są w złej sytuacji. Mieszkają w namiotach. Temperatura na Cyprze w tej chwili sięga 45 stopni Celsjusza. Warunki sanitarne są fatalne - mówi rzeczniczka.

Cała trójka pochodzi z anglojęzycznej części Kamerunu, w której od 2017 r. nasilają się tendencje separatystyczne, wywołane rosnącą marginalizacją tych terenów przez w większości frankofoński rząd. W walkach miedzy partyzantami a siłami rządowymi zginęło ponad 3,5 tys. osób; 700 tys. osób zostało przesiedlonych.

Emile służył w kameruńskiej armii. Zdezerterował pod koniec 2020 r. Jako anglojęzyczny Kameruńczyk nie był w stanie dłużej akceptować tego, co wojsko robiło na terenach skąd pochodził.

- Moja rodzina, moi przyjaciele cierpieli. Zaciągnąłem się do wojska, aby chronić obywateli mojego kraju, a nie po to, żeby przykładać rękę do ich cierpienia. Nie mogłem dalej pracować dla reżimu - tłumaczy 33-letni Kameruńczyk.

Przed dezercją Emile złożył podanie o dymisję ale jego prośba została odrzucona. Wtedy uciekł z armii i zaczął się ukrywać. W końcu udało mu się zakraść na statek zakotwiczony w jednym z kameruńskich portów. Na początku 2021 r. wylądował na Cyprze Północnym.

"Nie miałam gdzie mieszkać"

23-letnia Grace przybyła na wyspę w lutym jako studentka jednego z prywatnych turecko-cypryjskich uniwersytetów. Jej przybrani rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a wujek, z którym zamieszkała, zaczął ją molestować seksualnie.

- Uciekłam od niego, a ponieważ miałam paszport, przyjaciele pomogli mi opłacić semestr studiów na Cyprze Północnym. Miałam nadzieję, że jakoś sobie tu poradzę, że znajdę pracę. Niestety, pracy nie było, a ja zaczęłam mieć poważne problemy. Nie miałam gdzie mieszkać. Dlatego zdecydowałam się na to, aby spróbować przedostać się na południe - opowiada Grace.

20-letni Daniel pochodzi z miasta Kumba. Jedna z rebelianckich grup walczących z rządem chciała, by się do niej przyłączył, gdy odmówił, zaczęto mu grozić.

- Z nimi jest tak, że albo ich popierasz, albo jesteś wrogiem, więc nagle moje życie znalazło się w niebezpieczeństwie. Rodzice zorganizowali mi wyjazd na Północny Cypr na studia. Przyjechałem w marcu, ale tak jak Grace szybko zorientowałem się, że nie ma pracy, więc trzeba było szukać innego rozwiązania - opisuje swoją historię Daniel.

Strovolidu podkreśla, że zgodnie z prawem, zarówno międzynarodowym i unijnym, jak i cypryjskim, RC ma obowiązek zapewnić dostęp do odpowiednich procedur wszystkim osobom, które chcą się ubiegać o azyl.

Program relokacyjny

Na pytanie, dlaczego od ponad dwóch miesięcy trójce Kameruńczyków nie udzielono dostępu do procedur azylowych, cypryjskie MSW odpowiedziało, że krajowy system azylowy jest przeciążony, a odsetek osób ubiegających się w tej chwili o ochronę międzynarodową i korzystających z niej na Cyprze odpowiada 4 proc. ludności.

Wszystkie nasze ośrodki dla uchodźców są przepełnione, nie jesteśmy w stanie przyjąć więcej osób, ponadto jeżeli przyjmiemy te trzy osoby stworzymy precedens i na przejściach między RC a TRCP pojawią się tysiące innych migrantów - przekazało ministerstwo w oświadczeniu.

Według cypryjskiego MSW problem, zarówno trójki Kameruńczyków, jak i wielu innych znajdujących się na terytorium RC uchodźców, mógłby zostać rozwiązany, gdyby UE stworzyła dla Cypru program relokacyjny, podobny do tego, który funkcjonuje w Grecji.

Biuro Komisji Europejskiej w Nikozji przekazało, że wie o sytuacji trójki Kameruńczyków, a rząd RC powinien umożliwić im ubieganie się o azyl. Dodano, że KE jest w stanie udzielić wsparcia Cyprowi w potencjalnych, dobrowolnych relokacjach uchodźców do innych państw członkowskich i wzywa pozostałe kraje UE do solidarności w tym zakresie.

Więzienie lub deportacja

Zdesperowani Kameruńczycy powiedzieli, że zamierzają pozostać w strefie buforowej. - Nie planowaliśmy tutaj utknąć, ale co innego możemy zrobić? Zeskakując z tych murów, złamaliśmy prawo Cypru Północnego. Jeśli tam wrócimy, trafimy do więzienia albo zostaniemy deportowani. Nie mamy wyboru - oświadczył Emile.

Na Cyprze składa się najwięcej w całej UE wniosków o azyl w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. W latach 2015-2019 liczba wniosków wzrosła ponad pięciokrotnie.

Przed Kameruńczykami w nikozyjskiej strefie buforowej koczowało już kilka innych osób, nigdy jednak tak długo. Przez pas ziemi niczyjej w pierwszym półroczu 2021 r. do RC nielegalnie przedostało się ok. 5 tys. osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy