Reklama

Reklama

Cyklon Pam uderzył w Vanuatu. Zniszczenia są ogromne

Cyklon Pam, który przeszedł przez wyspiarskie Vanuatu na Pacyfiku, spowodował ogromne zniszczenia. Co najmniej osiem osób zginęło, a 20 kolejnych zostało rannych. Ofiar może być więcej. Wiatr, którego prędkość dochodziła do 340 km/h , zrywał dachy budynków i powalił drzewa. Łączność z większością regionu została odcięta.

W rozmowie telefonicznej z agencją Reutera dyrektor organizacji pomocowej Save The Children Tom Skirrow, przebywający w dotkniętej cyklonem stolicy Vanuatu, Port Vila, powiedział, że informacje o ofiarach otrzymał z krajowego biura ds. zarządzania sytuacjami kryzysowymi w oparciu o doniesienia ze szpitali i od miejscowych ekip ratunkowych.

Do tej pory docierały niepotwierdzone informacje o ofiarach śmiertelnych.

Żywioł mógł jednak spowodować, jak się szacuje, kilkadziesiąt ofiar w ludziach. Zdaniem służb ratowniczych,  minie co najmniej kilka godzin, zanim wiadomo będzie coś więcej o skutkach cyklonu Pam, zakwalifikowanego do najwyższej, piątej kategorii w skali Saffira-Simpsona.

Reklama

Według wstępnych doniesień zniszczenia są ogromne. Osiągający prędkość do 340 km/h wiatr pozrywał dachy budynków i powalił drzewa. Łączność z większością regionu została odcięta, nie ma prądu i wody.

"Domy zostały porozrywane na kawałki"

- Domy zostały dosłownie porozrywane na kawałki, nawet prowizoryczne schronienia, w których skryli się ludzie, zostały zalane i zniszczone przez cyklon Pam - mówił obecny w Port Vila Charlie Damon z międzynarodowej organizacji pomocowej Care International.

Z kolei rzeczniczka World Vision, chrześcijańskiej organizacji zajmującej się pomocą humanitarną i rozwojową Chloe Morrison powiedziała, że cyklon był przerażający, a do wielu z 83 wysp, wchodzących w skład Vanuatu, będzie trudno dotrzeć.

Natomiast Aurelia Balpe odpowiadająca w Czerwonym Krzyżu za region Pacyfiku powiedziała AFP, że mieszkańcy tamtejszych wysp spędzili noc w prowizorycznych schronieniach.

AFP podaje, że cyklon przeszedł nad główną wyspą Vanuatu zamieszaną przez ok 65 tys. ludzi a także wiele innych wysp i wysepek Nowych Hebrydów na południu kraju, gdzie mieszka ok. 33 tys. osób. W ostatniej chwili zmienił kierunek i uderzył w stolicę, Port Vila, z siłą większą niż prognozowano.

"Wyglądało to tak, jakby świat się kończył"

- Wyglądało to tak, jakby świat się kończył. To tak, jakby bomba eksplodowała w centrum miasta. Nie ma prądu, nie ma wody - powiedziała Reuterowi przez telefon komórkowy rzeczniczka UNICEF-u w Port Vila Alice Clements. - Mamy niepotwierdzone przypadki śmiertelne i wielu rannych. Ludzie proszą o pomoc - dodała.

Australijskie służby meteorologiczne podały, że dotknięta przez żywioł została większa część tego ubogiego kraju liczącego w sumie ok. 260 tys. mieszkańców rozrzuconych po kilkudziesięciu wysepkach ze słabo rozwiniętą infrastrukturą. W sobotę cyklon zaczął przesuwać się na południe.

Przeszedł też przez inne wyspiarskie państwa Oceanii: Papuę Nową Gwineę i Wyspy Salomona.

Na razie szczątkowe i niepotwierdzone informacje o niszczycielskiej sile cyklonu Pam pochodzą z relacji świadków na portalach społecznościowych, które udało im się wysłać, zanim jakakolwiek łączność została przerwana.

Przebywający w Japonii na konferencji dotyczącej ograniczania skutków katastrof prezydent Vanuatu Baldwin Lonsdale powiedział, że "on sam nie wie, jakie tak naprawdę szkody spowodował cyklon"; zwrócił się do uczestników konferencji o pomoc.

Minister spraw zagranicznych Australii Julie Bishop powiedziała w sobotę, że jej kraj zaoferował wysłanie na Vanuatu wszelkiej pomocy, jaka będzie potrzebna. - Współpracujemy w tej sprawie z naszymi partnerami z Nowej Zelandii i innych krajów regionu Pacyfiku - dodała. Archipelag 83 wysp wchodzących w skład Vanuatu jest oddalony o 1 750 km na wschód od Australii; 65 wysp jest zamieszkanych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje