Reklama

Reklama

Cudzoziemcy zaginęli po ataku na pole naftowe

W gronie około 10 cudzoziemców, którzy zaginęli w następstwie piątkowego ataku rebeliantów na pole naftowe w środkowej części Libii, są Czech i Austriak - poinformowały w sobotę czeskie i austriackie władze.

Jak oświadczyła rzeczniczka czeskiego MSZ Michaela Lagronova, sprawą zaginionego zajmie się w poniedziałek na nadzwyczajnym posiedzeniu czeski rząd, a w najbliższym czasie do regionu uda się pracownik czeskiej dyplomacji.

Reklama

Rzecznik MSZ Austrii Martin Weiss powiedział, że w rezultacie ataku zaginął 39-letni mieszkaniec kraju związkowego Górna Austria. W sprawie tej powołano sztab kryzysowy, którym kieruje sekretarz generalny MSZ Michael Linhart. W sztabie znajdują się także przedstawiciele resortów spraw wewnętrznych i obrony, a ponadto do działań została włączona austriacka ambasada w Tunezji, gdyż swą ambasadę w Libii Austria zamknęła ze względu na zbrojne starcia.

Jak podała libijska państwowa spółka naftowa, niezidentyfikowani napastnicy zaatakowali w piątek pole naftowe al-Ghani, powodując "znaczne zniszczenia".

Ali Hassi, przedstawiciel lojalnej wobec ewakuowanego do Bengazi libijskiego rządu służby ochrony instalacji naftowych, poinformował o odzyskaniu kontroli nad al-Ghani, gdzie w ataku zginęło co najmniej 11 strażników. Kilku z nich zostało ściętych - dodał.

Według państwowej spółki naftowej po ataku zaginionych jest co najmniej siedmiu cudzoziemców - w tym Austriak, Czech, Filipińczyk i obywatel bliżej nieokreślonego państwa afrykańskiego. Czeski minister spraw zagranicznych Lubomir Zaoralek wyraził przypuszczenie, iż około 10 cudzoziemców uprowadzono w charakterze zakładników.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy