Reklama

Reklama

Co najmniej 21 osób zginęło w nocnych walkach w Jemenie

Walki trwały z soboty na niedzielę między szyickimi rebeliantami z ruchu Huti a siłami popierającym prezydenta Jemenu Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego. Jak podały źródła medyczne i lokalne władze zginęło co najmniej 21 osób.

Dziesięciu Hutich i czterech członków tzw. ludowych komitetów, czyli paramilitarnych formacji popierających prezydenta Hadiego, zginęło w ostrych walkach w Taizz, 600-tysięcznym mieście na południowym zachodzie Jemenu. Zażarte walki między Huti a lojalistami toczą się w Taizz od kilku dni.

Reklama

Bojownicy komitetów walczą u boku żołnierzy lojalnych wobec szefa państwa, który schronił się w Arabii Saudyjskiej. Siły te dostają  wsparcie z powietrza ze strony koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej. Według okolicznych mieszkańców siły koalicji zbombardowały w niedzielę o świcie kilka pozycji Hutich.

W tym samym czasie - jak wskazuje agencja AFP - Huti otrzymali posiłki, które nadeszły z Al-Hudajdy na zachodzie i z Ibb w południowo-zachodnim Jemenie.

Tymczasem w mieście Atak, stolicy muhafazy Szabwa na pustyni Ramlat as-Sabatajn doszło w nocy do ataku uzbrojonych członków okolicznych plemion sunnickich na pozycje Hutich. W starciach zginęło siedmiu rebeliantów.

W nocy z soboty na niedzielę nie ustawały również walki w Adenie na południu Jemenu. Na razie nie ma szczegółowych informacji odnośnie do tych zajść.

Koalicja państw arabskich zadeklarowała wojnę przeciwko rebeliantom Huti 26 marca, aby zablokować, głównie za pomocą lotnictwa, ich marsz właśnie na miasto portowe Aden, gdzie prezydent Jemenu po ucieczce z opanowanej przez rebeliantów Sany ustanowił swą tymczasową siedzibę, zanim opuścił kraj pod koniec marca.

Walka o władzę między Hadim a ugrupowaniem Huti trwa od kilku miesięcy.  Ruch ten popierany jest przez byłego prezydenta Jemenu Alego Abd Allaha Salaha, który oddał władzę w 2012 r. po masowych protestach ludności przeciwko jego reżimowi.

Według najnowszego raportu Światowej Organizacji Zdrowia w toku obecnych walk w Jemenie zginęło 767 osób, ponad 2 900 zostało rannych, a 250 000 było zmuszonych do porzucenia stałych miejsc zamieszkania. Przedstawiciel Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża Cedric Schweizer przedstawił w piątek sytuację ludności Jemenu jako "dramatyczną".

Dowiedz się więcej na temat: Jemen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje